Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Dziś zakup „elektryka” się nie opłaca, czy zmieni to publiczna dotacja?
  •   

12 kwietnia   Jakub Dasiewicz, ekonomista Carsmile
Dziś zakup „elektryka” się nie opłaca, czy zmieni to publiczna dotacja? Zakup i użytkowanie samochodu elektrycznego są dziś wyraźnie droższe niż w przypadku auta z silnikiem spalinowym o podobnej wielkości i wyposażeniu. Różnica przekracza 60% na niekorzyść „elektryków” – szacuje Carsmile. Wejście w życie zapowiadanej dotacji spowoduje, że różnica w kosztach wyraźnie się zmniejszy, a nieco droższe użytkowanie aut elektrycznych będzie rekompensowane darmowym parkowaniem w strefach oraz możliwością jazdy po buspasach.
 

Na 150 tys. samochodów elektrycznych zarejestrowanych w krajach UE, jedynie 620 zostało zarejestrowanych w Polsce. Daleko nam do rynkowych liderów, tj. Niemiec i Francji, mogących pochwalić się liczbą rejestracji przekraczającą odpowiednio 36 i 31 tys. – przypomina Carsmile, internetowa platforma za pośrednictwem której można wynająć albo wyleasingować samochód. Oprócz braku odpowiedniej infrastruktury do ładowania „elektryków”, duża różnica w cenie samochodów elektrycznych i spalinowych nadal skutecznie zniechęca potencjalnych nabywców. Przecież każdy, kto choć trochę śledzi poziom zanieczyszczenia powietrza w swoim mieście, chętnie przesiadłby się do samochodu nieemitującego w trakcie jazdy dwutlenku węgla, tlenków azotu czy też cząstek stałych. Jednak auta elektryczne są nadal zbyt drogie i po prostu nie stać nas na zakup takiego pojazdu.

Duża różnica w cenie

Najtańsze czteroosobowe elektryki kosztują ok. 100 tys. zł (Smart Forfour oraz Volkswagen e-UP!), a najpopularniejszy w Polsce Nissan Leaf to wydatek ponad 150 tys. zł. Kwota ta jest prawie dwa razy większa od ceny konkurencyjnego auta z silnikiem spalinowym. Na dodatek, w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, w Polsce nie uruchomiono jeszcze programu wsparcia elektromobilności, co oznacza, że wysokie koszty zakupu aut elektrycznych musimy ponosić w całości.

Jest jednak szansa na to, że już niedługo sytuacja osób gotowych przesiąść się do „elektryków” ulegnie poprawie. Zgodnie z ogłoszonym w lutym 2019 r. projektem rozporządzenia ministra anergii (w sprawie szczegółowych warunków udzielania wsparcia z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu), nabywcy aut elektrycznych będą mogli liczyć na dofinansowanie w wysokości 30% ceny pojazdu, jednak nie więcej niż 36 tys. zł.

Czy dotacje zmienią rynek?

Analitycy Carsmile sprawdzili w jaki sposób zapowiedziana kwota dotacji wpłynie na średni koszt użytkowania najpopularniejszego w Polsce „elektryka” - Nissana Leafa. Czy dofinansowanie wystarczy, aby pod względem łącznych kosztów elektryczny Nissan „zbliżył” się do swojego spalinowego konkurenta?

Do porównania wybrano Nissana Leafa w wersji Acenta oraz cieszącego się dużą popularnością Opla Astrę w wersji Enjoy. Oba auta dysponują podobną mocą (150 KM). Dodatkowo, Astra jest wyposażona w automatyczną skrzynię biegów, aby podobnie jak w Leafie, kierowca mógł koncentrować swoją uwagę na drodze i przemieszczać się w miejskich korkach bez konieczności ręcznej zmiany biegów.

Założenia

Analizę kosztów przeprowadzono dla okresu 3 lat, w czasie których samochody przejeżdżają 45 tys. km. Pod uwagę wzięto: koszt ubezpieczenia AC i OC, 3 przeglądów okresowych, rejestracji samochodu, zakupu, przechowania i wymiany opon zimowych, a także koszt kredytowania samochodu w okresie 3 lat przy wpłacie własnej na poziomie 10% i RRSO 8,5%. Koszt paliwa dla Opla Astry obliczono przy założeniu średniego spalania 7 l/100 km i cenie benzyny 4,75 brutto za litr. Koszt energii dla Nissana Leafa obliczono zakładając zużycie18 kWh na 100 km i ładowanie w trybie mieszanym: w 50% w warunkach domowych (cena za 1kWh 0,6 zł), pozostałe ładowania będą miały miejsce w sieci Greenway (30% w ładowarkach półszybkich 1,19 zł za 1kWh oraz 20% w ładowarkach szybkich 1,89 zł brutto za 1kWh). Dodatkowo w analizie uwzględniono ewentualny możliwy do uzyskania rabat przez klienta indywidualnego oraz utratę wartości na podstawie danych Eurotax dla powyższych założeń.

Cena Astry z wyposażeniem obejmującym lakier metalik, pakiet Enjoy Biznes, koło zapasowe dojazdowe to 88 100 zł. Leaf z lakierem metalizowanym i czujnikami odległości przy parkowaniu przód/tył kosztuje 158 670 zł, czyli prawie dwa razy więcej.

Rachunek ekonomiczny

Na pierwszy rzut oka, przy tak dużej różnicy w cenie wydaje się niemożliwe, aby rachunek ekonomiczny wskazał na inny samochód niż Opel Astra. Wyniki analizy potwierdzają, tę tezę. Przy obecnych cenach i możliwych do uzyskania rabatach, Astra jest wyraźnie tańsza w użytkowaniu. Średni całkowity koszt użytkowania Opla w okresie 3 lat wynosi nieco ponad 2 100 zł miesięcznie i jest o ponad 1 200 zł niższy niż w przypadku Nissana. Co prawda „tankowanie” elektryka jest dużo tańsze i pozwala na oszczędność nawet 6 500 zł w ciągu trzech lat, koszty przeglądów także działają na korzyść Leafa, pozostawiając w naszej kieszeni dodatkowe 2 300 zł (łącznie daje to ok. 8 800 zł),ale uzyskane w ten sposób oszczędności pozwalają na pokrycie tylko niewielkiej części różnicy w cenie, która wynosi ponad 74 000 zł.

Dofinansowanie zmieni sytuację

Porównanie obu modeli, znacznie poprawia się na korzyść Leafa, jeśli w analizie uwzględnimy zapowiadaną dotację w wysokości 36 tys. zł. Różnica w cenie zakup obu pojazdów spada wówczas do niecałych 40 tys. zł. Dzięki tak dużemu wsparciu, realna utrata wartości Nissana będzie dużo niższa dla użytkownika i wyniesie jedynie 26%. W tym samym okresie użytkownik Astry „straci na niej” 39% ceny początkowej. Jeżeli dodatkowo uwzględnimy wspomniane już wcześniej niższe koszty eksploatacji naszego „elektryka”, zbliżymy się do kwoty, którą miesięcznie wydawalibyśmy na Astrę. Leaf z dotacją będzie nas kosztował ok. 2 290 zł miesięcznie, czyli jedynie 180 zł więcej niż spalinowy Opel.

Po pierwsze … ekologia

180 zł to kwota, którą jesteśmy w stanie zaoszczędzić np. na opłatach parkingowych. Należy pamiętać, że samochody elektryczne mogą korzystać z miejsc zlokalizowanych w płatnej strefie parkowania bez jakichkolwiek opłat. Dodatkowo, mając „elektryka” będziemy mogli korzystać z tzw. buspasów dzięki czemu, w zależności od lokalizacji i odległości, będziemy mogli zaoszczędzić od kilkunastu minut do nawet godziny jednorazowo na dojazdach, unikając postoju w miejskich korkach. Wycena zaoszczędzonego w ten sposób czasu to oczywiście rzecz względna, trudna do oszacowania. Oczywiście nie możemy zapomnieć o nadrzędnej zalecie auta elektrycznego – w trakcie jazdy nie emituje ono zanieczyszczeń do atmosfery, dzięki czemu wszyscy możemy oddychać powietrzem lepszej jakości.

  •   
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu.

Komentarze

13 kwietnia
Nie ma aż takich tragedii jak piszecie. W firmie mamy juz 5 elektryków i jak szef robil zestawienie za zeszły rok to udalo sie nawet przyoszczedzic kilka stówek w porownaniu z poprzednim latami. Teraz dodatkowo jak ładujemy na greenway'u to korzystamy z pakietu energa max wiec stawka za kWh jest minimalna. A dodajac do tego to ze elektryki sa praktycznie bezawaryjne to ponownie powinno wyjsc taniej

Aby komentować, musisz się zalogować.