Wiele się mówi o szkodliwym wpływie rozwijającej się motoryzacji i przewozów drogowych na środowisko naturalne. Podobno motoryzacja jest odpowiedzialna za ok. 5 proc. emisji dwutlenku węgla do atmosfery, a to ma mieć wpływ na nasilanie się efektu cieplarnianego. Dlatego podejmowane są kolejne kroki, które mają prowadzić do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Nie będę dyskutował na temat sensu tych działań (choć mam wiele wątpliwości co do wpływu działań człowieka na zmiany klimatyczne), czy są one realizowane z pobudek ideologicznych, braku wiedzy, czy też chodzi o zarobienie przez kogoś wielkich pieniędzy na „ekologicznych” technologiach. Naukowcy obliczyli bowiem, że podczas pamiętnego wybuchu wulkanu Eyjafjallajokull na Islandii (wiosną 2010 r.) przedostało się do atmosfery więcej dwutlenku węgla niż z rur wydechowych wszystkich pojazdów samochodowych od początku istnienia motoryzacji.
Minionej środy uczestniczyłem w sympozjum pt. „Zwiększenie efektywności paliwowej flot transportowych”, które odbyło się w Brukseli z inicjatywy koncernu Goodyear Dunlop. Podczas jednego z panali dyskusyjnych kilka przykładów ekologicznych paradoksów transportowych przytoczył Marc Billiet, szef Działu Transportu Towarowego i Ochrony Środowiska Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU). Oto przytoczone przez niego paradoksy. Zachęcam do dopisywania kolejnych:
1. Spaliny pojazdów ciężarowych spełniających ekologiczną normę Euro6 rzeczywiście zawierają mniej szkodliwych substancji, ale zużycie paliwa tych pojazdów jest większe niż Euro5 (znacznie więcej potrzebują również płynu AdBlue). W efekcie do atmosfery dostaje się podobna objętość szkodliwych substancji.
2. Większe również jest spalanie benzyn, czy oleju napędowego z domieszką biopaliw.
Ja dopisuję moją propozycję paradoksu: Dowiedziałem się podczas tego sympozjum, od któregoś z dyskutantów, że stosowanie osłon aerodynamicznych podwozia naczep, rzeczywiście zmniejsza o ok. 5 proc. zużycie paliwa zestawów transportowych, ale opony naczep rozgrzewają się, ponieważ zmniejsza się skuteczność ich chłodzenia przez strumień opływającego je powietrza. W efekcie opony szybciej zużywają się.
A jakie są Wasze propozycje paradoksów transportu drogowego? Nie tylko ekologicznych.
