Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Jaka jest kondycja polskiego transportu?

Dyskusja publiczna  |  20 wpisów  |  10 dyskutantów
 
Marek Loos Marek Loos autor ma 7 podziękowań wpis ma 1 podziękowanie
 
#1
Podczas ostatniego Truck&Business Day w rozmowach z przewoźnikami drogowymi słyszałem, że stawki frachtowe drożeją od co najmniej pół roku. Wcześniej, na skutek kryzysu, taniały za sprawą zjawiska nazwanego "wojną frachtową" ze względu na intensywność i zajadłość, z jaką gracze rynkowi wymuszali obniżki. Z jednej strony zdarzali się przewoźnicy psujący rynek, a z drugiej zleceniodawcy transportowi wymuszali obniżanie stawek. Skutki tego są wszystkim Wam znane.
Mam więc kilka pytań:
- Czy stawki wracają do opłacalnej wysokości?
- Czy jednak wojna na frachty będzie dalej trwała?
- Czy następuje stabilizacja na rynku transportowym, a może transport jest na fali wzrostowej?

Arkadiusz Wittke Arkadiusz Wittke autor ma 1 podziękowanie wpis ma 1 podziękowanie
 
#2
Ad.1 Stawki owszem ukierunkowały się w tendencji wzrostowej ku strefie opłacalności, jednak aby pokryć w pełni koszty związane z transportem, obsługa logistyczną, i co najważniejsze, aby zysk pozwolił nam na spokojne życie, pozostała długa droga.

Ad.2 Woja frachtowa trwała, trwa i będzie trwać, pytanie czy wciąż w kierunku kto taniej ? Czy też pośrednicy ( spedycje ) wabić będą wysokimi frachtami. W ostatnich paru miesiącach zaobserwowałem deficyt wolnych przestrzeni ładunkowych - przyczyna jest prosta, upadek wielu firm transportowych.

Ad.3 Myślę, że wszystko jest na dobrej drodze do stabilizacji na rynku transportowym. Powolny wzrost frachtów, wyższy wskaźnik podaży nad popytem ( z perspektywy przewoźnika ). Aby mówić o fali wzrostowej potrzebny jest dłuższy okres opłacalności, wiele firm, aby przetrwać "wojnę frachtową" pobrało kredyty na skandalicznie wysokie oprocentowania itp., więc odrabiamy straty w obecnej sytuacji na rynku.

Piotr Siwicki Piotr Siwicki autor ma 9 podziękowań wpis ma 2 podziękowania
 
#3
Ja w tej chwili obserwuję różne dziwne zjawiska na rynku. Są objawy braku potencjału i czasami chęć płacenia więcej, ale na tle reszty to jest chyba margines.

Moim zdaniem jednak wojna cenowa będzie trwała nadal, sporo przewoźników postawiło wcześniej dużo taboru "na cegłach", ale efekt jest taki, że na rynku pojawiło się sporo tanich aut z "demobilu" w dobrym stanie i dobrej cenie. Na pewno pojawi się mnóstwo "planktonu" chętnego na te dobre auta w dobrej cenie i ten "plankton" nasyci rynek.

Moim zdaniem sytuacja będzie falowała przez dłuższy jeszcze czas.
Okresy troche lepsze, poźniej gorsze, w pewnym stopniu, wbrew pesymistycznym obawom i krzykowi przewoznikow o wzrost kosztow, poprawić sytuacje (zmniejszyc falowanie) moze sprawa wprowadzenia myta za nasze drogi - powazny argument do powaznych negocjacji z zaladowcami.

Paweł Trębicki Paweł Trębicki autor ma 13 podziękowania wpis ma 2 podziękowania
 
#4
Witam.
W moim odczuciu, pracy nie ma wiecej tylko aut jest mniej. Jak/jesli przewoźnicy znowu powiększą tabor, odczujemy nowy faktyczny punkt równowagi. Nie wiem jak pozostali, ale nam ciężko zarobić kokosy w tak nerwowej atmosferze, chociaz oczywiście jest lepiej.

Nowoczesny transport to coraz bardziej dokładne planowanie i eliminowanie strat jak. mp. postoje czy puste przebiegi. W takim napięciu wysoka stawka jest często marnotrawiona, bo balansujemy pomiędzy swietnie płatnbą okazją a zadowolonym klientem:)

Paweł Trębicki Paweł Trębicki autor ma 13 podziękowania wpis ma 2 podziękowania
 
#5
stan mniejszych przedsiębiorstw doskonale obrazuje zapotrzebowanie na gotówkę. Wiekszość małych przewoźników jest w stanie potwierdzić stawkę sprzed boomu, jeśli tylko otrzymają wcześniej środki na konto. Zakładam, że wstrzymując "sztucznie" płatności na 30-45 doprowadzilibyśmy do upadku wielu z nich. Interpretuję to jako start od zera. Wcześniejsze rezerwy gotówkowe zjadł kryzys, teraz ,mniejsi przewoźnicy nie są juz w stanie włozyć żadnych środków w obrót.

Paweł Trębicki Paweł Trębicki autor ma 13 podziękowania wpis ma 1 podziękowanie
 
#6
stan mniejszych przedsiębiorstw doskonale obrazuje zapotrzebowanie na gotówkę. Wiekszość małych przewoźników jest w stanie potwierdzić stawkę sprzed boomu, jeśli tylko otrzymają wcześniej środki na konto. Zakładam, że wstrzymując "sztucznie" płatności na 30-45 doprowadzilibyśmy do upadku wielu z nich. Interpretuję to jako start od zera. Wcześniejsze rezerwy gotówkowe zjadł kryzys, teraz ,mniejsi przewoźnicy nie są juz w stanie włozyć żadnych środków w obrót.

Tomasz Cieślak Tomasz Cieślak autor ma 3 podziękowania wpis ma 2 podziękowania
 
#7
- Stawki jak widać rosną , ale jest to związane przede wszystkim z rosnącymi cenami paliw.Pewnie dobrze by było gdyby klienci współpracujący z firmami transportowymi dostrzegli inna strefę kosztów jakimi są postoje pod zał./wył. , czasu jazdy itp.
- kwestia "wojny cenowej" to temat , który pojawiać się będzie w każdej branży . Zdrowa konkurencja jest na pewno dobra dla wszystkich natomiast z nieuczciwą konkurencją jeszcze nikt nie wygrał. Pamiętam , że powstał kiedyś projekt ( jeśli się nie mylę to propozycja ZMPD ) by wprowadzić stawkę minimalną za km . Może to by pomogło całej branży i wtedy nastąpiłaby pewna stabilizacja.?

Michał Krupiński Michał Krupiński autor ma 5 podziękowań wpis ma 1 podziękowanie
 
#8
Tomasz Cieślak (2010-12-27 15:18:48)Zdrowa konkurencja jest na pewno dobra dla wszystkich natomiast z nieuczciwą konkurencją jeszcze nikt nie wygrał. Pamiętam , że powstał kiedyś projekt ( jeśli się nie mylę to propozycja ZMPD ) by wprowadzić stawkę minimalną za km . Może to by pomogło całej branży i wtedy nastąpiłaby pewna stabilizacja.?
Stawki minimalne to patologia, która nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem konkurencji.
Jest raczej konkurencji zaprzeczeniem.

BTW: Dotyczy to każdej bez wyjątku branży.

Tomasz Cieślak Tomasz Cieślak autor ma 3 podziękowania wpis ma 1 podziękowanie
 
#9
Dlatego też w poprzednim komentarzu użyłem słowa "może" . Sam nie jestem do tego przekonany natomiast biorąc pod uwagę to , że koszty nie są wirtualne i można je wyliczyć to jednak "może" byłby to sposób na pewnego rodzaju normalność. Uczciwy przedsiębiorca nie ma szansy wygrać z pseudo firmą , która tankuje olej opałowy , nie przestrzega czasu pracy kierowcy itp.

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań wpis ma 2 podziękowania
 
#10
Firmy transportowe możemy podzielić na trzy grupy, każda z tych grup charakteryzuje się innym stylem działania i inną strategią biznesową.

Firmy małe nazwane tu planktonem to zazwyczaj firmy znacznie bardziej skore do "dołowania" stawek. Jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę że z jednej strony mają one mniejsze koszty backoffice, często właściciel jest kierowcą, są oni bardziej elastyczni w podejściu do czasu pracy. Z drugiej strony dysponują oni zazwyczaj starszą flotą oraz nie dysponują zapleczem finansowym pozwalającym "przeżyć ciężkie chwile". Tego typu przewoźnicy zawsze będą "psuli" rynek - ważne aby ich udział nie był zbyt duży w całości firm przewozowych

Druga grupa to przewoźnicy średni posiadający od kilkunastu do kilkudziesięciu pojazdów. Firmy te są bardziej odporne na chwilowe zmiany na rynku, znają one także swoją wartość jako partnera biznesowego i korzystają z tego. Te firmy ucierpiały najmniej w ostatnim czasie. Grupa średnich przewoźników jest też najbardziej świadoma oraz stara się standaryzować rynek, często kilku przewoźników kooperuje ze sobą oferując podobny poziom stawek nie chcąc tworzyć dla siebie konkurencji

W końcu najwięksi przewoźnicy którzy są dziwnym tworem ponieważ z jednej strony dysponują olbrzymim potencjałem ale z drugiej ich koszty backoffice rozrosły się do niebotycznych rozmiarów, działy handlowe pozyskują Klientów nie zważając na poziom rzeczywistych kosztów. Firmy te są także bardzo czułe na zaburzenia w cashflowe ze względu na duże wartości zobowiązań własnych oraz mijanie się terminów płatności.

Podsumowując

Byliśmy świadkami upadków kilku z największych przewoźników jak i całej masy małych. Spowodowało to spadek dostępnej przestrzeni transportowej. Fakt ten w połączeniu z rozsądkiem średnich przewoźników doprowadził do wzrostu stawek. Wzrost ten nie jest traktowany przez zleceniodawców jako stały trend tłumaczą oni go sobie chwilowymi problemami z dostępnością floty oraz warunkami pogodowymi. Do końca 2011 Zleceniodawcy upewnią się że wzrost stawek jest trwały i rynek powinien się ustabilizować. W tym czasie nadal będą pojawiały się "szalone promocje" małych przewoźników potrzebujących jakichkolwiek środków na opłacenie bieżących zobowiązań, natomiast przewoźnicy średni konsekwentnie będą zwiększali swoją rentowność.
Niestety jest kilka niewiadomych które powodują że powyższy scenariusz może się nie ziścić.
Poza aspektami biznesowymi mamy na rynku do czynienia także z aspektami prawnymi i finansowymi. Zmiana VAT, wycofanie dopłat do biopaliwa, zmiana w przepisach polskich jak i krajów UE mają bezpośredni wpływ na rynek usług transportowych i w skuteczny sposób mogą doprowadzić do zmiany jego wizerunku oraz kierunku. Niestabilność tych czynników jest olbrzymia a niestety większość z organizacji odpowiedzialnych za działanie na rzecz sektora nie działa w sposób aktywny aby zminimalizować lub wyeliminować negatywne skutki takich zmian.

 oskar b oskar b autor ma 7 podziękowań wpis ma 2 podziękowania
 
#11
Witam szanownych Forumowiczów.Nie tak dawno na forum zadanym przez Pana Marka wylewałem swój optymizm dotyczący upadku polskiego transportu i w ogóle prowadzenia działalności w Polskich realiach gdzie nie da się tworzyć i planować z uwagi na fakt iż co i rusz jest jakieś łups w wykładni przepisów i zezwoleń.Mamy na dzień dzisiejszy się zaznajomić z faktem iż zostały przedstawione/źródło Trans/odcinki płatne na których będziemy łupieni i ile to będzie kosztować i z przerażeniem obserwuje iż redakcja wyborczej pisząc o 17-krotnym wzroście kosztów transportu wcale się nie pomyliła.A mianowicie stawki w transporcie nie ruszyły się zasadniczo od końca lat 90-tych nie miały na nie wpływu winiety podatki wzrastające czy też ceny paliw-przewoźnik się doginał.A tu informują nas ww publikacji iż za kilometr autostrady zapłacimy 40,-gr.Więc zakładając iż dziś przewoźnik wykupujący winietę w kwocie 520,-pln płaci za dobrobyt korzystania z dróg za każdy kilometr 8,-groszy wyliczenie wynika z faktu iż przy przestrzeganiu przepisów o czasie prowadzenia pojazdu miesięcznie można przejechać 6 do 7 tysięcy kilometrów.Jest to pięciokrotny wzrost kosztu korzystania z drogi.Wspominając o fakcie nie dotrzymania terminu wprowadzenia emyta czyżby czekała nas podwyżka 5x koszt dzisiejszej winiety tj 2600,- płatne z góry.Ile jeszcze nam brakuje do pogrzebu? Odroczone płatności;Zwiększenie stawek ubezpieczenia OC w tym roku; Emyto; zmiana przepisów dotyczących licencji;wzrost podatków itd i to wszystko płatne z góry.Jednym słowem płacimy daninę która nie gwarantuje nam przeżycia.Można tu przytoczyć fakt iż co poniektórym się wiedzie lepiej lub gorzej ale przy dzisiejszym ustawodastwie jest pisane na wodzie bo jutro zmieni się koniunktóra w przepisach i popycie bo któryś z ministrów będzie łatał dziurę budżetową i nada nowe ustawy lub też nie będzie zainteresowany dopilnowaniem prawidłowości w danej dziedzinie. Na koniec mam pytanie z gatunku łupienia a mianowicie przy dowolnej interpretacji przepisów ustaw przez różne organa czy to skarbowe czy ITD czy też PIP dlaczego nikt się nie stara o rzecz prozaiczną wydawało by się o tekst jednolity ustawy dotyczącej transportu ostatni raz ukazał się lat temu masę ogłoszony przez Pana M.Borowskiego marszałka sejmu.Nie pewność jaka dzisiaj panuje jest między innymi związana z nie jasnymi przepisami i z dobrowolnością interpretacji- zawsze na nie korzyść petenta- przez organy kontrolne i podatkowe.Można powiedzieć że swoich racji dochodzić można przed sądem ale jest to kpina bo przewoźnika nie stać na prawnika i batalię procesową przed sądem-bo co z tego że za rok może pięć lat sąd mu przyzna rację po tym czasie go już nie będzie.Apeluję więc o zainteresowanie się jasnymi przepisami spisanymi w tekście jednolitym ustawy bez możliwości nadinterpretacji o nie przymykanie oczu na fakt niejednokrotnie że złe orzecznictwo wynika nie z faktu racji tylko ekonomi bo kogoś nie stać na profesjonalną obronę.

 oskar b oskar b autor ma 7 podziękowań wpis ma 2 podziękowania
 
#12
Chciałbym jeszcze ustosunkować się jeszcze do wypowiedzi Pana Andrzeja Kubali ponoć eksperta.Dzięki takim opiniom właśnie i wynurzeniom są bagatelizowane rozwój i perspektywy rozwoju firm transportowych. Pana opinia ma błędne założenia. Przy dzisiejszych realiach to właśnie duzi przewoźnicy muszą jeździć za wszelką cenę z uwagi na fakt iż zjadają ich zobowiązania i koszty działalności.Duże przedsiębiorstwo planując swoje istnienie i rozwój przewiduje-planuje. Jeżeli na rynku jest coraz mniej zleceń-pracy aby wyrównać koszty zaczynają się cięcia kosztów tak jest Panie Andrzeju w każdej dziedzinie.Aby sprostać zobowiązaniom to duże Firmy psują Fracht jest to podyktowane brakiem pieniądza w ich kasie.Pana Firma w której Pan pracuje też od czegoś zaczynała aby być wielkim czy dużym trzeba mieć zapewniony fakt istnienia a tego dzisiejsi przedsiębiorcy nie mają.Plankton jak się Pan wyraził-obraźliwie chcąc istnieć nie ogłasza upadłości i nie generuje strat wtórnych bezrobocie;dotacje utopione etc.Na zdrowy rozum-którego zabrakło logicznie myśląc żaden poważny zleceniodawca nie oprze swojej logistyki na pojedyńczym przewoźniku posiadającym jeden samochód.Po za tym brak wiedzy Pana eksperta jest szerszy z uwagi na fakt braku wiedzy dotyczącym własności taboru dużych firn transportowo-spedycyjnych a mianowicie firmy te opierają się właśnie na taborze należącym do planktonu jak to Pan się wyraził to że mają nalepkę korporacyjną wynika z umowy zawartej między nimi.Z resztą jak obserwować dzisiejszy rynek to prócz budowlanki-specjalistycznej w większości tak jest bo reszta posiadająca rozdmuchany swój tabor znikneła-upadła nie jednokrotnie właśnie na skutek organów kontrolnych i interpretacji przepisów co skutkowało niebotycznymi karami sprowadzającymi te przedsiębiorstwa do bankructwa.Ot i tyle.

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania wpis ma 1 podziękowanie
 
#13
Cieszę się, że pojawił się głos w obronie małych przewoźników. Zarówno Oscar jak i Andrzej mają rację. Ja ze swoich skromnych obserwacji które są wynikiem analizy badań Piotra Szretera dotyczących zarówno firm transportowych jak i logistycznych widzę, że duże firmy mają coraz większy problem z absorbowaniem kosztów własnego transportu. Wielu dużych od zawsze zapowiadało redukcje własnych flot a teraz są to już oficjalne zapowiedzi. Z drugiej zaś strony ten duży chcąc wykonywać swoją służbę logistyczną musi korzystać z usług mniejszych firm transportowych i powinien on umieć patrzeć w przyszłość ( czytaj "dziś teraźniejszość") i dbać o kondycję finansową tego małego partnera. Jak zabraknie dużo małych to wszyscy wpadną w kłopoty.
Rozumiem sformułowanie "plankton" i myślę, że nie dotyczy on wszystkich małych firm a raczej firm które prowadzą klika małych biznesów i jednym z nich jest transport. Zwykle te firmy w czasach niskich cen zawieszają swoją działalność transportową a w momencie gdy sytuacja się poprawia odpalają samochody. Wtedy też oferują bardzo niskie stawki. W zasadzie właśnie ci którzy żyją z innych interesów są w dużej mierze odpowiedzialni za niskie stawki i chyba bez większego problemu w naszym żargonie można nazywać ich planktonem.

I tu paradoksalnie te wszystkie nowe rozporządzenia ( wzrost kosztów wynikający z korzystania z dróg, trudniejszy dostęp do świadectw kwalifikacji etc) doprowadzą do tego, że okazjonalne świadczenie usług transportowych będzie nie możliwe.

Problem tylko, że za nim to nastąpi to mocno zaboli.

Nie wiem, czy podzielacie mój pogląd ale myślę, że jak na rynku będzie większość świadomych przewoźników i tych dużych i tych małych to i stawki będą godne. Może już nie takie jak w latach 90 -tych może już z małej firmy transportowej trudno będzie zbudować dużego operatora logistycznego ale przynajmniej będzie można dobrze zarabiać i mieć większą gwarancję stałej pracy.

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania
 
#14
jeszcze jedno Panie Oskarze,

byłoby świetnie gdyby Pan się nam przedstawił. Może też udałoby się namówić Pana na wystąpienie publiczne właśnie w zakresie współpracy ze spedycją lub dużym operatorem?

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#15
Wiec i ja pozwolę sobie na komentarz do wypowiedzi Pana Oskara.
Panie Oskarze celem tego forum chyba nie do końca jest próba dyskredytowania zdania innych a raczej merytoryczna dyskusja poparta swoimi doświadczeniami lub obserwacjami. Co do samego "ekspertstwa" to raczej kwestia subiektywnego spojrzenia na to co każdy z nas do tej pory sam zrobił i z pewnością trudno jest samem nazywać się ekspertem.

Celem wyjaśnienia, wydaje mi się że połączył Pan dwa posty które dotyczą zupełnie innych kwestii. Zgadzam się z Panem że dziś duży przewoźnik ma znacznie większe koszty które nie występują lub są znacznie zredukowane w przypadku małego przewoźnika [plankton to cytat z postu powyżej] ten plankton to przysłowiowy Pan "X" który ma 10 letnią naczepę na którą nie da się wjechać wózkiem, cieknącą plandekę i 70% dostępności z powodu awarii. Taki przewoźnik powinien zniknąć z rynku i przynajmniej z moich obserwacji wynika że jest ich mniej. Niestety taka konkurencja spowodowała że stawki są niskie i tym dbającym o standard trudno patrzeć spokojnie na swój wynik finansowy. Od końca roku 2010 widać dość wyraźnie [przynajmniej u mnie] wzrost zapotrzebowania na flotę przy jednoczesnym braku przewoźników na rynku, to sugerowało by [zakładając logiczny ciąg przyczynowo skutkowy] że po wejściu w sezon napoi i budowlanki Klienci a tym samym i operatorzy logistyczni będę musieli się przełamać. Pisze Pan o tym że część zleceniodawców nie opera się o pojedyncze przewozy - i tak i nie, stały nadawca może i tak, operator? może ma Pan racje, choć znam wiele średnich i małych firm logistycznych w których średnia flota przewoźnika to 2-3 auta, do tego dochodzi rynek spot-owy szczególnie "na powrotach" gdzie nawiązywane są krótkotrwałe relacje dotyczące jednego przewozu - są firmy które metodę spot-ową wybierają jako podstawową drogę dystrybucji [są to firmy które mają możliwość elastycznego dysponowania terminem dostawy]. Patrząc ma mój własny "ogródek" zmienia się profil firmy z którą chciałbym współpracować, dziś najatrakcyjniejszym przewoźnikiem dla operatora są firmy mogące oddać do dyspozycji flotę od 10 do 20 aut a więc firmy średnie i te [jak mi się wydaje] w najbliższym czasie umiejętnie dobierając grono swoich zleceniodawców będą mogły złapać trochę "oddechu"

Niezależnie od tego do jakiej grupy Pan należy jestem bardzo ciekawy Pana opinii i spostrzeżeń. Dziś poza stawkami i kosztami dużym problemem środowiska jest brak dyskusji i "okopywanie się". Oczywiście zawsze będzie zleceniodawca i zleceniobiorca ale ich relacje nie muszą być ukierunkowane na wzajemne zdzieranie z siebie tego co się da. Często przedstawienie racji drugiej stronie, pokazanie problemu pozwala na znalezienie wspólnego mianownika. Te akurat spostrzeżenia może nie dotyczą w moim przypadku transportu a logistyki kontraktowej gdzie dyskutując z Klientem o kosztach via jego oczekiwania często okazuje się że wymagane wcześniej np: ogrodzenie o wysokości 1,65 m nie jest tak istotne i krytyczne

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#16
Kończąc myśl

Nie jest tak krytyczne dla współpracy po pokazaniu partnerowi jakie koszty niesie to ze sobą oraz upewnieniu go że nawet przy siatce 1,45 m i dobrych procedurach bezpieczeństaw jego towar jest w dobrych rękach.

Natomiast co w transporcie ? My operatorzy często "oszukujemy" że płacimy oferując niskie stawki [z jednej strony jest to wynik kontraktów zawartych z naszymi klientami, a z drugiej własnych kosztów] ale za to nasz przewoźnik liczy nam zjazdy do bazy, podjazdy do miejsca załadunku i puste powroty jeśli mamy problem ze zorganizowaniem w szybki sposób ładunku powrotnego, co powoduje że ze stawki np 2,4 robi się 4,8 kiedy auto wraca po kolejny ładunek.

Podsumowując, życzę wszystkim przewoźnikom aby doszło do przełamania rynku i żeby zaczęli otrzymywać godne wynagrodzenie za swoją prace, jednocześnie życzę wszystkim operatorom i integratorom łańcucha dostaw aby ich Klienci zrozumieli trudną sytuacje i również przełamali się podnosząc stawki. Pytanie tylko czego życzyć Zleceniodawcom ? może tego aby konsument zrozumiał sytuacje i był skłonny ponieść ten koszt

maniak  Samochodowy maniak Samochodowy
 
#17
Witam.

Z rozmowy wyniki, że większość z nas narzeka na kondycje usług transportowych. To chyba zależy od podejścia i wyboru firmy. Ciężko jest spełnić wszystkie warunki na raz. Cenimy sobie przede wszystkim szybkość, rzetelność, profesjonalizm? I tak powinno być! Chcemy mieć kontrolę nad tym co dzieję. Ważna jest firma. Usługi transportowe są niewątpliwie ważne, Firma Tornar np, jest dość dobrze prosperującą firmą. Kontakt z klientem indywidualnym jest też ważny i ceniony w branży. Można zawsze podpatrzeć, jak to wygląda, jest wgląd do najważniejszych informacji. Polecam na spróbowanie właśnie tą firmę http://www.tornar.pl/ Link dla zainteresowanych.

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania
 
#18
Witam Pana Maniaka,

dziękuję za wpis ale proponowałbym dla dobra dyskusji po pierwsze przedstawić się ( anonimy są super ale na log24 raczej nie) a po drugie wolałbym aby Pan w dyskusjach nie próbował reklamować firmy. Zawsze można to zrobić w mniej drastyczny sposób a i z większą skutecznością dla firmy.

Dziękuje i przepraszam za bezpośredniość. Mam nadzieję, że Pan mnie zrozumie.

Pozdrawiam
Adam Błuś

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania
 
#19
Pozostałe wpisy pozwoliłem sobie usunąć

Dziękuję
Adam

 oskar b oskar b autor ma 7 podziękowań
 
#20
W ślad za wypowiedzią Pana Adama trochę po dłuższej przerwie chciałbym zwrócić uwagę na fakt przytaczany jakoby firmy nie związane kierunkowo z działalnością gospodarczą-transport lub też tzw.mali przewoźnicy zaniżają fracht. Otóż NIE jak opisał Pan Adam firmy zajmujące się transportem mają jednocześnie do wykonania szerszy wachlarz usług miedzy innymi magazynowanie; konfekcjonowanie itp. i aby klient był kompleksowo zadowolony nie mogą wyłonić w swych usługach wartości za transport w sposób jednostkowy bo Klient za szybko może się doliczyć i szukać ograniczenia kosztów, więc przy kompleksowej obsłudze klienta raz: klient ma bardzo niską stawkę za transport a po wtóre reszta przychodu w takim Przedsiębiorstwie jest wyłaniana w innych czynnościach.Ot i cała prawda i stąd brak możliwości godnego Frachtu.
Chciał bym jeszcze dorzucić temat lobbowania w swoich sprawach przy tworzeniu prawa obowiązującego: A mianowicie zwolnienie z opodatkowania i opłat chociażby naczep samochodowych( w porównaniu z opłatami za ciężarowe pojazdy) jak również powierzchni magazynowych;ubezpieczeń komunkacyjno-majątkowych kompleksowych etc.mający bezpośredni wpływ na wartość Frachtu za transport. Jak się nad tym pochylić to twierdzenie iż mali szkodzą jest bezpodstawne.Co Państwo na to?

Aby dyskutować na forum, należy się zalogować.

Zgłoś naruszenie wpisu w dyskusji Jaka jest kondycja polskiego transportu?

Możesz teraz zgłosić wybrany wpis do moderacji, jeśli uważasz, że narusza regulamin lub zasady dobrego wychowania.
Nasi moderatorzy sprawdzą Twoje zgłoszenie.

Zgłaszany wpis

Powód zgłoszenia