Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Co bym zmienił

Dyskusja publiczna  |  9 wpisów  |  5 dyskutantów
 
Andrzej Zybert Andrzej Zybert autor ma 7 podziękowań
 
#1
Kochani Logistycy i sympatycy logistyki. Zapraszam do twórczej dyskusji, owszem abstrakcyjnej, ale może dla niektórych chwilowo abstrakcyjnej.
Właśnie jadę pociągiem z Kielc do Poznania w tak "wspaniałych" warunkach (pociąg IC - TLK), że aż płakać się chce. Pomyślałem sobie, że gdybym miał taką władzę, to co lub kogo w IC zmieniłbym aby podróżnemu (oczywiście mnie w tej chwili) było lepiej.
Puśćmy wodze fantazji i pochwalmy się: co w naszej kochanej Polsce zmieniłbym, gdybym został PREMIEREM.

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania
 
#2
Moja propozycja dotyczy zmian u podstaw. Ja rozpocząłbym prace nad wprowadzeniem lean administration. ( Odchudzanie administracji Państwowej)

Wielu urzędników to wiele problemów:
1 rozmyta odpowiedzialność
2 nieefektywna komunikacja
3 wielu wiozących się przy okazji udawaczy

Przechodząc już do szczegółów odchudzania zastosowałbym prostą metodę polegającą na redukcji etatów. W pierwszej fazie redukcja 30% zatrudnienia.
W drugiej fazie szczegółowo przyjrzałbym się procesom i ocenił kompetencje urzędników. Tu redukcja miałaby już profesjonalny charakter.

A to wszystko w myśl zasady - jeśli coś nie działa dobrze przez wiele lat to należy zmienić wszystko

Cała szczęście, że nie jestem Premierem:)

Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania
 
#3
No to LEAN już mamy...
To ja bym wprowadził dla każdego polityka obowiązkowo SIX SIGMA.
Sześć sigm od centralnej linii obietnic wyborczych, kontrolowane co six miesięcy :) Albo sobie poradzi albo polityczna kontrola jakości wywala go poza bandę :)

A tak bardziej serio to na dzień dzisiejszy:

- wspierałbym masowe powstawanie wielu polskich Think Tanków - w społeczeństwie mamy wiele mądrych osób, których głosy giną w tłumie a społecznie wypracowane sugestie i porady gromadzone w zorganizowany sposób mogą wnieść wiele cennego powiewu do skostniałych ukladów

- wspierałbym w globalnym znaczeniu tego słowa innowacyjność w organizacjach, ponieważ dotychczasowe modele są zbyt biurokratyczne i nieefektywne

- bardziej niż tylko w sloganach dążyłbym do generowania wolnorynkowymi metodami nowych miejsc pracy, bo tak na prawdę to jeden z bardziej kluczowych zabezpieczeń przed coraz częściej pojawiającymi się kryzysami

No i może wprowadziłbym jeszcze obowiązkowe szczepienia przeciwko prognozom doradców finansowych :) :) :)

pzdr., mj

Andrzej Zybert Andrzej Zybert autor ma 7 podziękowań
 
#4
Dzięki Panowie, że kontynujecie wątek. Ale oprócz stałych dyskutantów (odważnych w prezentowaniu swoich poglądów) raczej nie liczę na inne wypowiedzi. To w nawiązaniu do dyskusji po Forum. Chyba, że się zdziwię.
Mam pomysł, wiem, że znów utopijny, ale zawsze.
Chciałbym, żeby ktoś rządzący wydał polecenie, nakaz, przymus, aby wszyscy posłowie i członkowie rządu przeszli szkolenie, i to intensywne z grą, ćwczeniem praktycznym na temat: Świadomość kosztowa podejmowanych decyzji i elementy ECR. I niech to szkolenie będzie przeprowadzone w dniu zaprzysiężenia posłów i rządu.
Ciekawe, która Firma podjęłaby się takiego szkolenia i jak tu wystawić świadectwa posłom, że już będą o nas dbali?

Tomasz Czarnecki Tomasz Czarnecki redaktor naczelny FlotyAutoBiznes autor ma 6 podziękowań
 
#5
Czy jestem stałym dyskutantem? Tak czy owak, też mogę zostać premierem...
Zgadzam się z Andrzejem co do takiego szkolenia i jestem ciekawy idei :)) Ale ja wcześniej poczyniłbym inne kroki.
Będąc premierem wysłałbym najpierw polityków do przedszkola, co najwyżej do szkoły podstawowej. Tam by rozstrzygnęli wszystkie swoje kłótnie związane z koalicjami, przyjaźniami, wrogościami, a pewnie pomogłaby im w tym przedszkolanka. Dopiero po tej nauce zaprowadziłbym z powrotem na Wiejską (czy już sama nazwa ulicy czegoś nie sugeruje?!), by zamiast groteskowych sporów zaczęli pracować. I przede wszystkim zaprosiłbym do zarządzania fachowców, takich jak chociażby wszechobecni tu logistycy z wielką wiedzą, specjaliści od motoryzacji, finansów, itp., itd. I nakazałbym, by decyzje podejmowali nie w ramach czyjegoś interesu tylko dla państwa, ludzi.
To tyle przed wyborami :))
Aha - jeszcze mały prztyczek w aspekcie lokalnym. Będąc premierem znalazłbym kruczek, by wyrzucić z roboty człowieka z poznańskiego ZDM, który równoczesnymi remontami zakorkował miasto.

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#6
A ja uruchomił bym w końcu w normalnym wymiarze twór nazywany konsultacjami społecznymi. Wiadomym jest że mało kto z nas będzie miał możliwość wypowiedzenia się w sprawie takiej czy innej ustawy - a szkoda w dobie wszechobecnej technologii informatycznej nie byłoby to trudne i może w końcu ci mądrzy o których tu wspomniano mieliby szanse wypowiedzieć się na jakiś temat i zostać wysłuchanym. Dziś niestety albo nie che im się babrać w tym bagnie albo ich głos jest tłumiony bo jest niezgodny z interesem danej partii.

Tu "ukłon" w stronę organizacji pozarządowych i środowiskowych - słabo reprezentujecie nasze interesy :(

Andrzej Zybert Andrzej Zybert autor ma 7 podziękowań wpis ma 1 podziękowanie
 
#7
Andrzeju, uważam, że masz rację. Tylko jak zorganizować takie konsultace? Ja wysłałem w październiku 2011 r. maila do kancelarii Sejmu proponując szkolenie dla posłów na temat "Konsekwencji kosztowych podejmowanych decyzji" i do tej pory nie dostałem żadnej odpowiedzi.
Myślałem również nad propozycją zorganizowania jakiegoś sympozjum lub konferencji pod auspicjami Marszałka Sejmu albo Kancelarii Prezydenta na temet logistycznego podejścia do uchwał sejmowych. Gdyby udało się zorganizować coś takiego, z obowiązkiem obecności dla posłów i senatorów, to może w Polsce zaczełoby być normalnie. Tylko kto, lub jaka firma mogłaby takie sympozjum zorganizować? Może Adam z Markiem i dodatkowo Piotr?

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#8
Podchodząc do sprawy poważnie, oczywiście przeciętny Kowalski nie ma takiej możliwości. Po to pojawiła się instytucja lobbingu oraz organizacji pozarządowych które miały/powinny reprezentować interesy swoich członków. Niestety część z organizacji pozarządowych jest bardziej zainteresowana konkursem na "najlepszego kogoś tam roku" a nie walczeniem o interesy swoich członków i tu widzę duży problem. Podobnie z instytucją lobbingu słysząc to słowo pojawiają się "złe" skojarzenia a to dość istotna instytucja. W końcu uzyskanie certyfikatu umożliwiającego prowadzenie lobbingu nie jest takie proste.

Wydaje mi się że największym problemem jest bark motywacji osób które powinny reprezentować interesy swoich grup zawodowych. Większość organizacji działa na zasadzie non-profit i może tu tkwi problem bo nasi reprezentanci nie mają czasu na przebijanie się przez kolejne mury które napotykają na swojej drodze w końcu muszą utrzymać swoje rodziny i skupiają się właśnie na tym.

A tak mniej poważnie: przyjmując zasady demokracji, można by przez internet przegłosowywać poszczególne poprawki lub oceniać projekty i zgłaszać zmiany
Andrzej Lada-Kubala zmienił treść wpisu 14 stycznia

Jaromir Paszek Jaromir Paszek autor ma 2 podziękowania
 
#9
Witam serdecznie Szanownych Przedmówców,
każdy z Was zwraca uwagę na ważne aspekty działalności tej grupy zawodowej - bo tak, przede wszystkim myślę, że należy traktować zarówno Premiera, polityków no i ich background czyli urzędników.
W społecznikowskie ambicje, powołanie do działalności ku powszechnemu dobru, czy też w poczucie misji przecież chyba żaden z nas nie wierzy obserwując zachowanie tej grupy ludzi.
I właśnie takiego ich traktowania - czyli nakreślenia kryteriów przydatności dla naszego "przedsiębiorstwa" (Polski)i rzeczywistego rozliczenia z pracy (służby ;) )brakuje mi bardzo.
Moje obserwacje (również z rynku lokalnego), gdzie o pomstę do nieba mogą czasami wołać bezkrytyczne wybory ludzi (o niedoskonałości demokracji!) nie napawają mnie optymizmem w tej dziedzinie. Właśnie bylejakość na poziomie najniższym ciągnie się potem aż do samej góry - no bo przecież te osoby w Warszawie skądś się biorą.
A właśnie lokalnie bardzo często weryfikacja "użyteczności" danej persony do racjonalnego i twórczego reprezentowania nas jest najsłabsza...

Z drugiej strony jest przecież taka szkoła - KSAP (Krajowa Szkoła Administracji Publicznej) i na przykładzie jej absolwentki - jednej z naszych najlepszych sił w obecnym rządzie - Elżbiety Bieńkowskiej - można wskazać pozytywny przykład rozwoju i ścieżki zawodowej kompetentnej osoby, wykorzystującej ostrogi urzędnicze do właściwej kariery politycznej.

Aby dyskutować na forum, należy się zalogować.

Zgłoś naruszenie wpisu w dyskusji Co bym zmienił

Możesz teraz zgłosić wybrany wpis do moderacji, jeśli uważasz, że narusza regulamin lub zasady dobrego wychowania.
Nasi moderatorzy sprawdzą Twoje zgłoszenie.

Zgłaszany wpis

Powód zgłoszenia