28 lipca 2010
#5
Koledzy,
Jeżeli chodzi o wyniki tych badań to Adam ma rację.
Znając drogi i lokacje radarów kierowcy "firmówek" zwalniają w obawie przed kolejnymi punktami i mandatami, których zwykle mają już sporo . . . Lepiej wyposażeni (CB, antyradary, nawigacje etc.) przewidują i wzajemnie się ostrzegają o "utrudnieniach" (patrz pkt.1). Najlepszy dowód że to "spowolnienie" jest tylko pozorne: z taką samą prędkością poruszają się zarówno po gładkim asfalcie jak i po "kocich łbach". Ponadto przedstawione zdjęcie (jazda po BUSpasie)oddaje filozofię kierowców służbówek - można wyprzedzać "na trzeciego" byle tylko nie przekroczyć prędkości i nie zostać sfotografowanym. Uważam, zgadzając się z Włodkiem, że najlepszym autem jest auto firmowe. Zwolniony jestem, tak na prawdę, z wszelkiej troski o ten samochód. Nic nie kosztuje mnie serwis, naprawa, ubezpieczenie etc. więc bardzo trudno wyrobić sobie nawyk dbałosci o takie auto. To sprzeczne i nie logiczne.
Do GŁÓWNYCH obowiązków handlowca należy SPRZEDAŻ a nie "rozczulanie się" nad autem firmowym. Takie przekonanie prowadzi właśnie do problemów które poruszył Krzysztof (felgi, tapicerka, klocki itd.) i jeżeli nie wprowadzi się (nakładem sił i środków) ścisłej kontroli zachowań kierowcy, wymuszających dbałość o samochód firmowy, to tylko bardzo nieliczne przypadki samorodnego oszczędzania "firmówki" będą się zdarzały. Z drugiej strony, to trochę tak, jakby oczekiwać, że drogowiec bedzie w jakiś nadzwyczajny sposób oszczędzał łopatę . . . swoją, w swoim ogródku może i ją pielęgnuje, ale w pracy na drodze - oczekuje się że będzie nią machał bez wytchnienia i z jak największą wydajnością i trudno tu mówić o oszczędzaniu. Więc, jeżeli handlowiec je i niemal śpi w aucie, spieszy się od klienta do klienta i po drodze przygotowuje prezentację (dla zwiększenia wydajności), trudno oczekiwać troski o auto firmowe i przykładnej jazdy ściśle w/g przepisów kodeksu. Oczekujemy dwóch sprzecznych zachowań. Dlatego myślę, ze powinnismy skupić sie tylko na patologicznych przypadkach umyślnego lub bezmyślnego niszczenia auta i nie oczekiwać, że handlowcy staną się troskliwymi kierowcami aut firmowych.
W.J.