Z moich wieloletnich doświadczeń wiem, że jednym z obszarów, w których drzemie ogromny potencjał redukcji kosztów jest sfera logistyki produkcji. W trakcie dwóch organizowanych w tym roku przez Quantum software oraz Eurologistics seminariów poświęconych logistyce produkcji, zadaliśmy w ankietach około 150 uczestnikom pytanie, co jest największą barierą w usprawnianiu logistyki produkcji w Polsce. Zdając sobie sprawę iż firmy zaczęły dopiero wychodzić z okresu spowolnienia gospodarczego, spodziewaliśmy się głównie odpowiedzi
związanych ze sferą finansową i kosztową. Uzyskane odpowiedzi były jednak inne. Posegregowaliśmy wszystkie z nich wg. wiodących grup tematycznych i nasza wiedza na ten temat zyskała nowy wymiar. Ponieważ uzyskane wyniki uważam za bardzo ciekawe, postanowiłem podzielić się nimi z innymi. Oto one:
"Za największą barierę w usprawnianiu logistyki produkcji w Polsce uważam:"
Istniejące przyzwyczajenia - procedury "nie do ruszenia" - 18,8 %
Obawa przed nieznanym (nowym) - 18,8 %
Wiedza i świadomość kadry zarządzającej - 16,7 %
Koszty inwestycji - 12,5 %
Istniejąca infrastruktura - 10,4 %
Jakość kadry - 8,3 %
Wiedza o nowych technologiach - 8,3 %
Uwarunkowania prawne - 4,2 %
Brak odpowiednich narzędzi (możliwości) - 2,1 %
Jak widać ponad 1/3 osób podała jako powody elementy związane z niechęcią do zmiany istniejącego stanu (przyzwyczajenia oraz obawy przed nowym).
Myślę, że do tego samego zestawu można by nawet dodać "Istniejącą infrastrukturę", a wtedy wszystkie trzy grupy stanowiły by prawie 50%.
1/4 uzyskanych wyników wskazała na świadomość zarządzających oraz jakość kadry.
Czynniki finansowe sugerowało jedynie niewiele powyżej 10%.
Jak można wytłumaczyć te poglądy, że aktualne przyzwyczajenia, istniejące procedury oraz obawy przed nieznanym, są głównym hamulcem zmian na lepsze? Przecież skoro aż tak duży odsetek posiada świadomość tych czynników, to dlaczego tak wolno cokolwiek z tym robimy? Czy to zwyczajny pośpiech współczesnego świata i brak czasu na zmianę istniejącego stanu rzeczy, czy może przejaw "potęgi irracjonalizmu" jak pisał Dan Ariely?
Skoro znamy powód naszego bólu głowy, dlaczego zadowalamy się samą wiedzą na ten temat, a nie sięgamy po dostępne antidotum?
Jestem ogromnie ciekaw Państwa opinii na ten temat.
Serdecznie pozdrawiam,
Marek Jędra
