Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Niewolnicy IT

Dyskusja publiczna  |  23 wpisy  |  9 dyskutantów
 
Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania wpis ma 1 podziękowanie
 
#1
Temat stary jak świat, ale co tam...

Firma X specjalizująca się w transporcie i logistyce poszukuje rozwiązania informatycznego, które usprawni jej procesy i spowoduje że będzie jeszcze bardziej konkurencyjna. Rozpoczyna więc rozmowy z wieloma wiodącymi dostawcami, analizuje dostępne funkcje systemów, sprawdza ich referencje oraz przydatność do swoich potrzeb. Po czasochłonnym procesie analiz decyduje się na wybór systemu, który... współpracuje z systemem innego określonego producenta, który firma X już posiada (to oczywiście fikcyjny przykład bo w rzeczywistości może chodzić o system operacyjny, bazę danych, wybraną drukarkę lub inne urządzenie peryferyjne). Uzasadnienie brzmi, "posiadamy już taki system, więc nasz dział IT zarekomendował, że to najlepsze rozwiązanie". No i niby wszystko w porządku zgodnie z wolnorynkowym podejściem do zakupu, ale czy aby na pewno jest to słuszne podejście, jeżeli chcemy wybrać najbardziej efektywne narzędzie z punktu widzenia optymalizacji naszego biznesu?
No właśnie...

Czy nie za często jesteśmy w organizacjach niewolnikami istniejących już struktur i procedur? Czy nie jesteśmy w tym konkretnym przypadku niewolnikami służb IT?
Czy nie chodziło nam na początku tego procesu o jak najbardziej efektywne narzędzie z punktu widzenia optymalizacji biznesu, a nie wygodę życia codziennego?
Reprezentuję branżę IT więc rozumiem jej wiele punktów widzenia. Jednak zgodnie z nowymi wyzwaniami przed jakimi stoją organizacje, służby IT muszą przejąć zupełnie inną, nową rolę. Muszą współuczestniczyć w kreowaniu i dostrajaniu modeli biznesowych, przejmować obowiązki koordynacji i nadzorowania procesu transformacji organizacji, śledzić trendy i umiejętnie uwzględniać nowe technologie w innowacyjnym myśleniu całej organizacji. IT staje się z dnia na dzień coraz mocniejszym kręgosłupem całej organizacji. Menedżerowie IT muszą więc zacząć patrzeć na swoją rolę w inny sposób. IT nie może już być traktowane jako "służba utrzymaniu ruchu" ale jako współtwórca strategii biznesowej całej organizacji.

Stąd moje rozterki...
Czy aby wszyscy przedstawiciele służb IT są tego świadomi?
Czy aby na pewno top management w organizacjach należycie wykorzystuje wiedzę służb IT i traktuje te służby jak partnera, który powinien wspóluczesniczyć w transformacji organizacji?
Czy aby na pewno IT jest partnerem w strategicznym i systemowym myśleniu organizacji, czy raczej "chłopcem na posyłki" więc IT stawia na wygodę?

Z przyjemnością przeczytam wszystkie komentarze, nawet te, które przekonają mnie że tak jak jest, jest dobrze...

pozdrawiam, MJ
Marek Jędra zmienił treść wpisu 14 października 2010

Marek Różycki Marek Różycki Redaktor kwartalnika Towary Niebezpieczne oraz portali mocowanie.pl, baza-wiedzy.edu.pl i adr.edu... autor ma 2 podziękowania wpis ma 1 podziękowanie
 
#2
System informatyczny jest tylko opisem rzeczywistości. Będzie dobry, jeżeli jego twórcy (a raczej zamawiający go) przy jego projektowaniu oddadzą najważniejsze procesy występujące w organizacji. System ma odzwierciedlić życie. I tu pojawia się problem – który proces jest najważniejszy? Finansista powie – fakturowanie, magazynier – operacje magazynowe, transportowiec – planowanie tras, a szef logistyki – no właśnie co on powie?
Albo inaczej – czy jego zdanie się będzie liczyło? Co powie pracownik IT? Czy ktoś go będzie słuchał?
Obecnie wiele dyskusji przy wyborze systemów polega na rozstrzygnięciu, kto jest „ważniejszy” czyli kto ma większe przełożenie na decyzje. Wprowadzania systemu wymaga przede wszystkim wzajemnego poszanowania i zrozumienia tego co wspólnie robimy. Czyli trzeba zmienić przyzwyczajenia i traktować się równoprawnie i partnersko.
Kiedyś szef zarządzał firmą przy pomocy ołówka i kartki (no i może liczydła) ale miał jedną cechę – musiał znać się na tym co robią jego ludzie. Obecnie komputery czasem usprawiedliwiają nasze lenistwo. Nie muszę rozumieć co się dzieje – mam przecież „system”. Przy takim podejściu dział IT to zawsze „chłopiec na posyłki”. Ma on jednak jeszcze jedno zadanie – powinien wiedzieć, co może sobie zamarzyć szef.
Czy jesteśmy naprawdę zainteresowani tym co robią inni? Przy wdrażaniu systemów widzimy że często niestety nie. Dobry system może wymuszać zmianę przyzwyczajeń ...
P.S. Przypadek ostatni - w firmie mającej rozbudowany system IT kierownik działu zakupów ustala wielkość zamówień na przyszły tydzień przy pomocy .... eksportu tabel, wprowadzenia do arkusza kalkulacyjnego i wyliczenia ręcznego. Warto zauważyć, że nasz kierownik nie zapoznał się z instrukcją obsługi. Program ma możliwość wyliczenia wszystkiego co sobie człowiek zaplanuje. System ma możliwość ale się ich nie wykorzystuje - czemu?

Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania
 
#3
Ad #2
No tak... wszystko prawda, ale od lat próbujemy uchwycić trendy, znaleźć zależności i ustalić reguły gry... Piszesz Marku o stanie zastanym, powszechnie akceptowalnym bo tak było w firmie jak rozpoczynaliśmy pracę, bo tak jest, bo zapewne nic się nie zmieni, bo tak robią wszyscy. Ale przecież chodzi nam o to, aby dopasować się do zmian, a zmiany otoczenia wymagają zrozumienia naszej obecnej sytuacji i zmiany własnego myślenia. Czy nie warto zatem pogodzić się z faktem, że zmiany są jedynym elementem, który będzie nam towarzył zawsze? Czy nie warto zmienić sposób myślenia i rozpocząć współpracę z otoczeniem? Czy nie warto dopasować się do rzeczywistości a nie okopywać się w swoim świecie? Jak bardzo chcemy zmieniać nasze otoczenie a nie tylko o tym rozmawiać?
mj

Mateusz Matysik Mateusz Matysik autor ma 1 podziękowanie wpis ma 1 podziękowanie
 
#4
Mój znajomy z Niemiec powiedział mi kiedyś, że u niego w firmie "IT folgt Logistik", czyli że informatyka podąża za logistyką, a nie odwrotnie. Rozsądne podejście. To przecież działy IT powinny być wewnętrznymi dostawcami rozwiązań, a działy logistyki ich klientami! Współpraca partnerska polega na tym, że pamiętając zawsze o kliencie końcowym logistyka stawia jasne wymagania a IT dobiera najlepsze rozwiązanie. I właśnie ten dobór narzędzi jest sprawą kluczową. Często słyszę, że w IT wszystko jest możliwe, wszystko da się zrobić itp. Tylko obsługa niektórych procesów musi wiązać się z dostarczeniem funkcjonalnych i ergonomicznych rozwiązań, które w efekcie wniosą optymalizację. Nie sztuka przecież 'wrzucić' do systemu proces (nawet ten rzeczywisty), którego odwzorowanie będzie się wiązało ze stworzeniem nowego etatu.
W szybko zmieniającym się świecie to rzeczywiście IT musi gonić. Działy IT często o tym zapominają i idąc na skróty stosują rozwiązania, w których dopasowują procesy do posiadanych narzędzi. A gdy logistyka zaczyna podążać za informatyką to staje się niewolnikiem. I wychodzą z tego cuda, ale to na inny wątek...;)

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#5
No i chyba otworzyliśmy puszkę "pandory" temat delikaty i trudny. A dla czego ? bo jest niewygodny przede wszystkim dla logistyków. Czemu tak wiele zależy od IT ? odpowiedz jest prosta, bo logistyka nie wie czego chce. Logistyka mówi jak by system był dobry to nie było by błędów, jeśli system działa w taki a nie inny sposób to my dopasujemy się do niego. Jeśli tak właśnie będzie to nie powinniśmy dziwić się że IT ma decydujący głos w dyskusji. W jednej z firm z która miałem kontakt to szef IT modelował proces magazynowy i przygotowywał dla niego narzędzia IT ? czemu ? bo po stronie operacji nie miał partnera do dyskusji.

można opisać to jednym zdaniem : najpierw proces potem system

Chcąc aby nasz system był pożytecznym narzędziem a nasz głos był słyszalny i ważny w dyskusji o wyborze, powinniśmy zacząć od analizy obecnego procesu i modelowania nowego. Wiedząc co chcemy osiągnąć i umiejąc to przedstawić i co ważne obronić - stajemy się partnerem do dyskusji zarówno dla potencjalnego dostawcy jak i IT czy Zarządu.
Andrzej Lada-Kubala zmienił treść wpisu 15 października 2010

Marek Różycki Marek Różycki Redaktor kwartalnika Towary Niebezpieczne oraz portali mocowanie.pl, baza-wiedzy.edu.pl i adr.edu... autor ma 2 podziękowania
 
#6
Osobiście jestem zwolennikiem starej buddyjskiej zasady - im mniej tym lepiej.
Oznacza to, że planując rozwiązania nie można zgodzić się na sprawy niepotrzebne. Dobrym złym przykładem jest nasz ZUS. Na stronach www chwalą się, że ich system jest najbardziej zaawansowany w świecie a parę dni temu słyszałem wywiad z ex-prezesem, który na pytanie dziennikarza w tej sprawie odpowiedział - mniej więcej - mamy system który .... może robić wiele niepotrzebnych rzeczy. Czyli liczy by liczyć.
Myślę jednak, że każdy, kto chce uzyskać z tego systemu wydruk (np. potwierdzający stan konta emerytalnego) może się zdziwić, gdy dowie się, że musi kilka dni czekać gdyż ... dany druk robi się ręcznie.
Jeśli będziemy komputery traktować jak kalkulatory to dział IT będzie tylko przeszkadzał.
Wniosek - teoretycznie każdy pracownik IT powinien poznać problemy logistyki a każdy logistyk zasady funkcjonowania baz danych. Ja osobiście z wielkim bólem (ale skutecznie) nauczyłem się tworzenia baz danych, podstaw programowania i takich innych "ABC informatyka". Obecnie nic nie pamiętam ale zostało mi ogólne pojęcie o tym co można. I tu kilka uwag globalnych:
1. nie lubimy komputerów i działu IT bo robią to co się im (często nieświadomie) każe a nie to co chcemy by się robiło
2. jeśli do systemu wrzucimy śmieci to ... wyjdą śmieci. Inaczej się nie da. Super system bez świadomego użytkownika jest niczym.
Śledzę programy szkolenia logistyków i poza bardzo ogólnymi podstawami (np. jak wygląda program) myślę, że jest naprawdę niewiele ośrodków w których przyszły logistyk może dowiedzieć się tego "jak to się robi" przy pomocy komputera. Uczymy wzorów, pokazujemy jak liczyć ale nie wskazujemy jak pracować z bazami danych czy opisywaniem rzeczywistości.
U mnie na studiach - można by rzec "humanistycznych" było tak, że przez pierwsze 2 lata miałem matematykę i statystykę. Jeśli się to przeżyło to reszta była formalnością ale byliśmy zmuszeni do obcowania z myśleniem. Kiedyś uczono w tym celu łaciny. Dzięki odpowiedniemu planowaniu wygrywano wojny a obecnie liczymy że zrobi to za nas dział IT. Jeśli tak ma być to informatycy powinni mieć udział w zyskach firm...

Marek Różycki Marek Różycki Redaktor kwartalnika Towary Niebezpieczne oraz portali mocowanie.pl, baza-wiedzy.edu.pl i adr.edu... autor ma 2 podziękowania
 
#7
No i jeszcze jedno. Informacja jest potęgą. Obecnie w ramach prac grup roboczych ONZ związanych z przepisami transportowymi (w których to pracach ma skromna osoba uczestniczy) tworzy się projekty, które mają wymusić na uczestnikach operacji transportowej stosowanie odpowiedniego standardu i zakresu wymiany danych. Telematyka jest przyszłością. Ten kto się dostosuje będzie miał korzyści wynikające z wiedzy oraz optymalizacji miejsc wprowadzania danych. Skoro ONZ widzi potrzebę zmuszenia logistyki do prac nad wykorzystaniem istniejących danych oraz zmianami sposobu podejścia do zarządzania nimi to warto się zastanowić co robimy. Przetrwają systemy zintegrowane i otwarte czyli mające świadomych użytkowników. Wniosek - żaden informatyk nam tego nie załatwi bez naszego udziału.

Piotr Siwicki Piotr Siwicki autor ma 9 podziękowań wpis ma 1 podziękowanie
 
#8
Marek jesteś w tej luksusowej sytuacji, że biznes i IT to nie są dla Ciebie "nieznane i nieoswojone lądy". Masz świadomość, co to jest biznes i co to jest IT, co to jest informacja, organizacja pracy i proces, więc możesz mjędrkować i generalizować:-)

Ja też zgeneralizuję, bo mam ten luksus, że jestem jednocześnie i zarządem i IT - wszystko zależy od szefa IT i poziomu świadomości IT "tej drugiej strony" - obojetne, zarzad czy inna komórka.

Rozróżniam z praktyki kilka przypadków/postaw, które mozna ze soba dowolnie zestawiać;
Kombinacje i ich efekty są różne, ale z reguły przewidywalne i powtarzalne;

"Biznes" traktujący IT jak "wiedzę magiczną najwyższego poziomu"
"Biznes" przekonany, że IT, to w sumie "proste jak robienie tabelek w EXCELU, tylę że bardziej rozbudowanych niż mi się chce robić"
"Biznes" przekonany, że IT to stojący w kącie komputer, nieprzydatny w sumie do niczego innego, niż wyświetlanie tabelek, prezentacji i rozrywki
"Biznes" mający świadomośc, co to jest IT i jaka jest wartość informacji, wiedzący, czego chce w tym zakresie.

Z drgiej strony

"Techniczny" szef IT, dla którego "bajty, protokoły, routery, firewalle i inne zabawki", to pasja i kochane gadżety, które zaraz trzeba mieć
"Biznesowo" zorientowany szef IT
I oba te przypadki powyżej z przymiotnikiem "leniwy" na początku.

Mozna te przypadki uzupełnić o "wariacje" związane z cechami charakteru poszczególnych zawodników po obu stronach, istnienie precyzyjnej, długofalowej strategii w firmie, bądź jej brak i daje się z dużą dokładnościa przewidywać wzajemne relacje i ich efekty.
Takie analizy zostawiam jednak jakiemus magistrowi na temat pracy doktorskiej.

I na koniec drobne uzupelnieniestwierdzniaPana Andrzeja;
Stawianie sprawy "najpierw proces, potem system" jest uproszczeniem, które może być nieprawidłowo zrozumiane; trzeba sprawę uzupełnić i postawić tak;
- PAMIĘTAJ O KASIE !!!!
- opisz wymarzony proces
- dobierz odpowiedni system (nie znajdziesz takiego w 100% odpowiedniego)
- policz kasę, co wyjdzie taniej w długiej perspektywie - zmienić system, czy jednak twój "wymarzony" proces - szukaj "złotego środka"
Zadanie i dla klasycznie pojmowanego IT i dla 'biznesu"

Wniosek (komunał); w obecnym zinformatyzowanym świecie IT=biznes, a biznes=IT

Marek Różycki Marek Różycki Redaktor kwartalnika Towary Niebezpieczne oraz portali mocowanie.pl, baza-wiedzy.edu.pl i adr.edu... autor ma 2 podziękowania
 
#9
Podoba mi się szczególnie porównywanie IT do czarnej magi. Nie wiem czy się zgodzicie ale moim zdaniem też tak jest z logistyką - propozycja nowej definicji:
Logistyka - sztuka robienia czegoś dobrze
czyli - i tak nie wie jak i co ale musi działać.
Z tego względu obie te dyscypliny mają chyba po drodze.

Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania
 
#10
No to pięknie :)
Skoro wszyscy mniej więcej się zgadzamy że rola IT w modelowaniu biznesu musi ulec wzmocnieniu, że IT musi bardziej "wejść" w problemy funkcjonowania procesów w organizacji a zarządzający bardziej zrozumieć problematykę IT, to może warto pomyśleć o rozwijaniu i promowaniu takiego modelu współpracy? Może jakaś konferencja, która oparta byłaby o taki konkretny kręgosłup? Czyli nie konferencja dla logistyków a inna osobna dla IT, tylko coś co pozwoli obydwu "obozom politycznym" :) zbliżyć się do siebie. Coś w stylu jak w otwarty i partnerski sposób wykorzystać wspólną wiedzę logistyków i IT do zrealizowania konkretnych celów biznesowych.

pzdr., MJ

Marek Różycki Marek Różycki Redaktor kwartalnika Towary Niebezpieczne oraz portali mocowanie.pl, baza-wiedzy.edu.pl i adr.edu... autor ma 2 podziękowania
 
#11
Ja się piszę. Mogę zgłosić nawet temat podstawy modelowania rzeczywistości przy pomocy komputera

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#12
Konferencje i dyskusje otwierające dialog pomiędzy środowiskami to dobry pomysł, ja jednak poza tym kładłbym nacisk na edukacje i świadomość procesową zwłaszcza osób z obszaru logistyki. Pan Marek wspomniał tu o kosztach. Ta świadomość to nie tylko umiejętność zamodelowania idealnego procesu zwłaszcza, że idealny rzadko oznacza optymalny [operacyjnie lub finansowo] IT od zawsze był traktowany jako dział backoffice i generalnie to nie powinno się zmienić. Jednak oczekiwania które stawiane są przed IT, forma w jakiej artykułowane są potrzeby, umiejętność wytłumaczenia swoich potrzeb i celu - to w mojej ocenie klucz do dobrej współpracy, IT nie musi równać się BIZNES, BIZNES nie musi równać się IT pod warunkiem że IT dysponuje rozsądnym partnerem posiadającym niezbędną wiedze do prowadzenia merytorycznych dyskusji

Piotr Krawczyk Piotr Krawczyk autor ma 2 podziękowania
 
#13
Hm.. czytając Wasze opinie nasuwa mi się jeden wniosek i chyba nie obrażę nikogo, tzn. ani IT ani Logistyki, stwierdzając, że "do tanga trzeba dwojga" i to naprawdę zgranego duetu, bowiem odnoszę wrażenie, że w tej naszej dyskusji, IT i logistyka stawiane są obok siebie i rozpoczyna się swoista potyczka: kto jest ważniejszy, kto kogo musi rozumieć, kto się kieruje biznesem a kto bajtami.....

Ze swojego doświadczenia z rozmów z przeróżnymi klientami oraz uczestniczenia w kilku wdrożeniach mogę powiedzieć tak:
"Dajcie mi do zespołu dyrektora logistyki, kierownika magazynu i administratora IT, a wdrożenie się uda pod warunkiem, że stworzą oni jeden organizm, wspólnie się uzupełniający". Oczywiście pomijam tutaj kwestie wyboru rozwiązania i kasy potrzebnej na wdrożenie - ten aspekt pozostawiam zarządom :). Nie wyobrażam sobie bowiem udanego wdrożenia systemu informatycznego bez działu IT i osób operacyjnych, które współpracują przy tworzeniu koncepcji, zakresu funkcjonalnego i docelowego kształtu systemu.

W dzisiejszym świecie spłaszczania struktur funkcjonalnych w przedsiębiorstwach często zanika sztywny podział pomiędzy działami firmy, i jedni przejmują zakres obowiązków drugich. Nie raz miałem okazję spotkać się z informatykiem, który znał doskonale procesy magazynowe a także z logistykiem, piszącym skomplikowane zapytania do baz danych podczas spotkania, żeby udzielić mi informacji np. o średniej ilości pozycji linii zleceń dziennie za ostatni miesiąc.

Andrzej Lada-Kubala Andrzej Lada-Kubala Irytujący, drażniący, po prostu ja autor ma 20 podziękowań
 
#14
Panie Piotrze nikt nie twierdzi, że dialog jest zbędny czy mało istotny, dyskusja, która tu trwa dotyczy zmieniającego się charakteru osób zatrudnionych w IT i Operacji tego gdzie są słabe punkty, tego że zawsze jest potrzebna rozwaga i rozsądek oraz szersze spojrzenie niż tylko na własne podwórko, że dziś już nie wystarczy być wspaniałym programistom lub bardzo dobrym managerem umiejącym zarządzać grupą pracowników magazynowych. Dziś zaawansowanie aplikacji oraz ich wielopłaszczyznowość, powoduje, że IT musi być po trosze logistykiem, księgowym, HR-owcem, maitnance, itd a właściwie nie tyle być co umieć zrozumieć co mówią osoby z tego obszaru i jak widza proces. Oczywiście podobnie musi być i z drugiej strony stawiając założenia dla systemu trzeba dziś dysponować minimum wiedzy na temat IT oraz rozumieć zależności panujące w takich aplikacjach

Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania
 
#15
W sumie rzeczywiście ten wątek na forum to dyskusja o nowej roli IT w organizacjach i współpracy różnych departamentów, jednak mimo wszystko jesteśmy ludźmi, więc każdy z nas ma inne poglądy na dany temat, każdy z nas posiada inne kompetencje i doświadczenia, każdy wreszcie inny pomysł na sukces. Jak więc pogodzić fakt, że przecież w niektórych firmach to informatyk może mieć lepszego nosa do kierunków rozwoju firmy a w innych członkowie zarządu? Przecież nie każdy jest ideałem w swoim obszarze.
Wiem... powiecie edukacja, promowanie konkretnych sprawdzonych rozwiązań i modeli współpracy... Ale przecież konkurencja mimo wszystko polega na tym, że jeden robi coś lepiej a drugi gorzej. Może nie należy zawracać rzeki kijem... Może podobnie jak w przyrodzie powinniśmy "organizmy" pozostawić samym sobie a ewolucja i mutacje zrobią porządek. Nie pouczać i nie mjędrkować za wiele :)

Eeeech... Może trochę za bardzo "odleciałem" od wątku :)
pozdrawiam, mj

Andrzej Zybert Andrzej Zybert autor ma 7 podziękowań
 
#16
Mareczku, dzięki za wywołanie tematu.
Jak wiesz, prowadzę różne szkolenia i mam wspaniałą okazję słyszeć różne komentarze na różne tematy. Ile ja się nasłucham nieraz komentarzy i narzekań, że system informatyczny nie działa.
Jednego dnia w Katowicach słyszę jak Pani mówi do Informatyka:
- ale wasz system nie działa.
- jak nie działa musi działać.
- ale nie działa.
- to znaczy że wy nie umiecie go obsługiwać.
- to znaczy, że wasz system jest do dupy - odpowiada obrażona Pani.
I dwie strony są już totalnie obrażone. Zero komunikacji.
Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi, jeżeli tylko będzie to dobrze podane.
Cieszę się, z wypowiedzi Panów Piotra i Andrzeja. Dialog jest niezbędny, ale dialog polega na wymianie informacji z obu stron, czyli trzeba mówić i trzeba ze zrozumieniem słuchać, co komu jest potrzebne i do czego, oraz co komu ktoś powinien zrobić i dlaczego.
Nie ma sensu "biegać" po rynku IT i szukać gotowca, może lepiej szyć na miarę?
To tak jak by ktoś chciał ubrać chłopca do komunii w garnitur ślubny ojca. Co z tego, że chłopczyk cacy, garnitur cacy, skoro razem wzbudza to tylko śmiech.
Warto się zastanowić, kto tak naprawdę siedzi przy "oststnim klawiszu" systemu i jaką ma wiedzę na temat systemu.
Nie oszukujmy się. Nawet, a może przede wszystkim, w korporacjach na stanowiskach logistycznych siedzą ludzie kompletnie nie przygotowani do logistyki, mający zerowe pojęcie o zależnościach logistycznych, a o świadomości kosztowej podejmowanych decyzji nawet nie wspomnę. Ale te właśnie osobniki obsługują systemy i te osobniki najczęściej autorytatywnie się na temat systemów wypowiadają.
EDUKACJA, EDUKACJA i jeszcze raz EDUKACJA. To moim zdaniem ułatwi nam wszystkim pracę. Trzeba logistyków zmusić najpierw do "pozwiedzania systemu" poduczyć podstaw matematyki, ekonometrii, ststystyki i paru innych jeszcze rzeczy, a systemy IT nie będą dla nich tajemnicą.
Dzisiaj na kursie miałem jedną Panią z korporacji, która oczekuje od systemu jednego - włączam - czytam - wiem, ale nie potrafiła odróżnić odchylenia standardowego od średniego, a już średnie odchylenie skumulowane było dla niej niczym powieść Lema. Wielu jest ludzi w logistyce, dla których systemy mają działać na zasadzie Power - Enter i wszystko wiem, ale wyposażyć system w dane? o to już przecież system sam powinien to zrobić, przecież od tego jest.
Przepraszam logistyków, ale raczej nie mijam się z prawdą na temat umiejętności. Zbyt wiele osób jeszcze jest na stanowiskach w logistyce, które to osoby otrzymały te stanowiska na zasadzie "kogo znasz a nie na czym się znasz".
Konferencj, sympozjum? Może i tak, ale na tych "imprezach" spotkamy się znów w naszym gronie, powiemy sobie to co już i tak wiemy i do czego jesteśmy przekonani, a gdzieś tam w Firmach przy ostatnim klawiszu siedzi i tak jakaś Zosia czy Jasio, klika i czeka aż system sam coś zrobi. Zróbmy coś dla nich, bo od czekania to dostaje się z reguły odcisków w jednym miejscu.

Andrzej Szajrych - Chmielewski Andrzej Szajrych - Chmielewski autor ma 2 podziękowania
 
#17
Mareczku, nie tylko Ty masz rozterki i nie tylko branży IT one dotyczą. Każdy element usługowy (długo niereformowalny) staje się "niedobry" biznesowo. Nie zawsze to zależy od operatora. Moim zdaniem chęci muszą być po każdej stronie. Podstawą jednak musi być obopólne zaufanie (Leszek Sz. właśnie to podkreśla przy współpracy -"kairetsu"). Przy zachowaniu uczciwych zasad, można na każdej płaszczyźnie znaleźć najlepsze rozwiązania.
Pozdrawiam
Szach

Marek Jędra Marek Jędra autor ma 22 podziękowania
 
#18
Edukacja jak widzę przejawia się w wielu wypowiedziach.
Jednak to martwiące co pisze Andrzej, chociaż raczej się z Nim zgadzam...
"ale na tych "imprezach" spotkamy się znów w naszym gronie"

Czy to oznacza że staramy się przekonać jedynie już przekonanych???
A może to taka trudna "praca u podstaw" i trzeba spotkać się milion razy aby w trakcie wymiany poglądów przekonać jednego???

pzdr., m.

Paweł Trębicki Paweł Trębicki autor ma 13 podziękowania
 
#19
Witam i bardzo dziękuję za zaproszenie do dyskusji.

Przepraszam za objętość, ale pozwolę sobie przytoczyć artykuł jaki właśnie napisałem na naszym blogu. SaaS to trochę inne spojrzenie na software. Inne i jednocześnie rozwiązujące jakąś część problemów, o których piszecie.


Analitycy branżowi, dostawcy oprogramowania, prasa fachowa i inwestorzy coraz częściej posługują się terminem Saas, lub w pełnym brzmieniu - Software as a Service. Spróbujmy na wstępie wyjaśnić, czym tak naprawdę jest SaaS i czym różni się od tradycyjnego podejścia do oprogramowania. Idea, która kryje się za tym modelem jest bardzo prosta. Zamiast zakupu licencji, uprawniającej do korzystania z oprogramowania, użytkownicy SaaS opłacają miesięczne abonamenty. Dostawca SaaS udostępnia aplikację na swoim serwerze, przejmując odpowiedzialność za serwis, bieżące aktualizacje oraz obsługę klienta. To oczywiście podstawowa różnica w stosunku do oprogramowania licencyjnego, gdzie klient dopasowuje software do własnych potrzeb oraz zarządza nim samodzielnie.

Dla stworzenia jeszcze bardziej wyraźnego obrazu SaaS możemy spróbować określić kilka kluczowych założeń takiego modelu.
 Dostęp poprzez Web – użytkownicy mają dostęp do aplikacji poprzez Internet, korzystając ze standardowej przeglądarki;
 Wsparcie techniczne dostawcy – aplikacja nie wymusza wykorzystania zasobów własnego działu IT ponieważ jest hostowana i zarządzania bezpośrednio przez dostawcę;
 Model abonamentowy – zamiast opłacania, jeszcze przed rozpoczęciem korzystania z oprogramowania wysokiej opłaty licencyjnej, klienci płaca miesięczny abonament za faktycznie wykorzystywane funkcjonalności, oferowane w zróżnicowanych planach taryfowych;
 Stosunkowo niska adaptacja do indywidualnych potrzeb – z uwagi na adresowanie aplikacji do szerokiego kręgu odbiorców, cechuje się ona wysokim poziomem standaryzacji i podstawowym zróżnicowaniem na poziomie oferowanych pakietów funkcjonalności;
 Aktualizacje i rozwój oprogramowania – aktualizacjami zarządza wyłącznie dostawca. Są one wprowadzane z dużą częstotliwością w zakresie zarówno dużych jak i prawie niezauważalnych usprawnień.

Model Saas reprezentuje radykalną zmianę w branży IT. To również innowacyjne podejście biznesowe. Poza systemem abonamentowym oraz bieżącego aktualizowania oprogramowania, należy wskazać jeszcze 2 fundamentalne różnice.
Zmiana podejścia do oprogramowania jako świadczonego serwisu. W modelu SaaS dostawcy są odpowiedzialni nie tylko za rozwój aplikacji, ale również za szeroki zakres usług dodatkowych, takich jak: wdrożenie, testowanie, szkolenia, rozwiązywanie problemów, hostowanie, aktualizacje, czy zabezpieczenia.
Oparcie modelu biznesowego na zadowoleniu klienta. W modelu SaaS sukces dostawcy zależy bezpośrednio od zadowolenia klienta. Dostawca otrzymuje wynagrodzenie wyłącznie wtedy, kiedy klient jest zadowolony i przedłuża abonament.

Paweł Trębicki Paweł Trębicki autor ma 13 podziękowania
 
#20
Szereg sił rynkowych może mieć wpływ na coraz bardzie powszechne wykorzystanie modelu SaaS. Oto kilka z nich:
 Operacje. Rośnie frustracja korporacyjnych działów IT, związana z tradycyjnym modelem. Firmy dążą do osiągnięcia zwrotu z inwestycji [ROI], obiecywanego prze dostawców. Niestety ukryte koszty związane z wdrożeniem, czy wsparciem technicznym bardzo często niweczą oczekiwane oszczędności, a nieprzewidziane opóźnienia, związane ze stopniem skomplikowania, czy też dopasowania do indywidualnych potrzeb odraczają planowane benefity. Firmy płacą ponadto wysokie roczne opłaty za kolejne aktualizacje oprogramowania, które pochłaniają wewnętrzne zasoby przy kolejnych wdrożeniach, a najczęściej nie przynoszą faktycznie oczekiwanych usprawnień.
 Finanse. Rynki kapitałowe zaczynają patrzeć z dużą przychylnością na firmy wykorzystujące elastyczne modele działania. SaaS nie tylko gwarantuje stały poziom kosztów, który z łatwością można zapisać w budżecie, ale również niski poziom ryzyka operacyjnego.
 Technologia. Wydajność, bezpieczeństwo i niezawodność były dotychczas najczęściej wymieniane jako podstawowe zalety starego modelu. Poprzez postęp technologiczny, jaki dokonał się w ostatnich latach, SaaS nie ma już powodów do kompleksów również w tych obszarach. Powszechna dostępność oraz stale rosnąca wydajność zarówno sieci, jak serwerów odebrały kolejną przewagę tradycyjnym systemom.

Aby dyskutować na forum, należy się zalogować.

Poprzednia 1 2 Następna

Zgłoś naruszenie wpisu w dyskusji Niewolnicy IT

Możesz teraz zgłosić wybrany wpis do moderacji, jeśli uważasz, że narusza regulamin lub zasady dobrego wychowania.
Nasi moderatorzy sprawdzą Twoje zgłoszenie.

Zgłaszany wpis

Powód zgłoszenia