Ponieważ miałem ostatnio okazję do odbycia dwukrotnie trasy Wawa-Gdańsk-Wawa (co do największych przyjemności z jazdy nie należy), zaobserwowałem pewną prawidłowość:
otóż, w mojej ocenie, największe zagrożenie i haos na jezdni powodują samochody typu audi A4, BMW 5, TOYOTA Avensis, VW Passat, rzadziej Laguna, Peugeot 407 czy Ford Mondeo. To kierowcy tych aut zwykle starali się wyprzedzać "na trzeciego", zajeżdżali drogę "tym wolniejszym", wymuszali zjazd na pobocze itd. Wiadomo, że takie praktyki wprowadzają najwięcej zamieszania na jezdni i są przyczyną mnóstwa kolizji i wypadków, nierzadko tragicznych w skutkach. Wobec tego doświadczenia, muszę zrewidować powszechny pogląd o największym zagrożeniu na drodze w postaci młodego handlowca "prującego" bez opamiętania środkiem jezdni (wątpię, by którykolwiek handlowiec poruszał się którymś z w/w modeli aut - a jeżeli tak, to ja chcę do tej firmy na handlowca!). Nie wiem, czy takie zachowanie na jezdni wynika z przekonania, że niektórych czas jest bardziej cenny niż innych, maluczkich, użytkowników drogi, czy z przekonania o własnej wartości i przeniesienia nawyków rządzenia z piastowanych stanowisk na fotel kierowcy i stąd traktowania innych, jak podwładnych, przed którymi ma się zawsze pierwszeństwo. Tak czy owak, jakże odmienne zachowanie przedstawicieli handlowych, których sporo jechało w rządku Cors, Fiest, Meganek i Focusów, rozumiejąc, że tyle samo aut przed nami co i za nami i wyprzedzanie "na siłę" niewiele przyspieszy podróż.
Myślę, że nadszedł czas na kolejny etap edukacji - edukacji wyższej kadry i oswojenie ich z zasadami defensywnej jazdy i elementarnymi zasadami bezpieczeństwa na drodze.
Czy Państwo również mają podobne spostrzeżenia, czy tylko ja miałem "skrzywioną optykę" i handlowiec nadal jest to samo "złoooo" na drodze ?
