Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Czy handlowcy to najwięksi "piraci" na drodze ?

Dyskusja publiczna  |  7 wpisów  |  5 dyskutantów
 
Wojciech Jakubowski Wojciech Jakubowski autor ma 8 podziękowań
 
#1
Ponieważ miałem ostatnio okazję do odbycia dwukrotnie trasy Wawa-Gdańsk-Wawa (co do największych przyjemności z jazdy nie należy), zaobserwowałem pewną prawidłowość:
otóż, w mojej ocenie, największe zagrożenie i haos na jezdni powodują samochody typu audi A4, BMW 5, TOYOTA Avensis, VW Passat, rzadziej Laguna, Peugeot 407 czy Ford Mondeo. To kierowcy tych aut zwykle starali się wyprzedzać "na trzeciego", zajeżdżali drogę "tym wolniejszym", wymuszali zjazd na pobocze itd. Wiadomo, że takie praktyki wprowadzają najwięcej zamieszania na jezdni i są przyczyną mnóstwa kolizji i wypadków, nierzadko tragicznych w skutkach. Wobec tego doświadczenia, muszę zrewidować powszechny pogląd o największym zagrożeniu na drodze w postaci młodego handlowca "prującego" bez opamiętania środkiem jezdni (wątpię, by którykolwiek handlowiec poruszał się którymś z w/w modeli aut - a jeżeli tak, to ja chcę do tej firmy na handlowca!). Nie wiem, czy takie zachowanie na jezdni wynika z przekonania, że niektórych czas jest bardziej cenny niż innych, maluczkich, użytkowników drogi, czy z przekonania o własnej wartości i przeniesienia nawyków rządzenia z piastowanych stanowisk na fotel kierowcy i stąd traktowania innych, jak podwładnych, przed którymi ma się zawsze pierwszeństwo. Tak czy owak, jakże odmienne zachowanie przedstawicieli handlowych, których sporo jechało w rządku Cors, Fiest, Meganek i Focusów, rozumiejąc, że tyle samo aut przed nami co i za nami i wyprzedzanie "na siłę" niewiele przyspieszy podróż.
Myślę, że nadszedł czas na kolejny etap edukacji - edukacji wyższej kadry i oswojenie ich z zasadami defensywnej jazdy i elementarnymi zasadami bezpieczeństwa na drodze.
Czy Państwo również mają podobne spostrzeżenia, czy tylko ja miałem "skrzywioną optykę" i handlowiec nadal jest to samo "złoooo" na drodze ?

Adam Błuś Adam Błuś autor ma 23 podziękowania
 
#2
Wydaje mi się, że jest to efekt spowolnienia gospodarczego i handlowcy nie muszą już tak gonić a z kolei ich pracodawcy czy przełożeni pędzą bojąc się o swoje firmy i stanowiska

To tak żartem bo temat poruszony raczej do śmiesznych nie należy.

Dbajmy więc o bezpieczeństwo swoje i innych

Tomasz Czarnecki Tomasz Czarnecki redaktor naczelny FlotyAutoBiznes autor ma 6 podziękowań
 
#3
Coraz więcej handlowców kierowanych jest na zajęcia z doskonalenia jazdy, choć wciąż to za mało. Firmy bardzo powoli zaczynają rozumieć, że wypadki po prostu są dla nich nieopłacalne (pomijam inne, oczywiste aspekty). Sam widziałem, jak takie "cwaniaczki" na szkoleniu zaczynają pokornieć po wyniku testu lub wylądowaniu poza torem.
A co do szalejących kierowców - handlowców jest faktycznie jakby mniej. Za to rodzi się nowa mocna grupa - młodzież w 10-20-letnich wehikułach wchodząca w zakręty na trzeciego i szalejąca po mieście z prędkością 100 km/h.
Jednak ostatnio najbardziej mnie denerwuje blokowanie skrzyżowań i brak wyobraźni podczas wykonywania manewrów (np. blokowanie ruchu skręcając na zakazie). Poziom kierowców pod tym względem jest katastrofalny.
Ja osobiście coraz częściej stosuje ekojazdę. Polecam - mniejsze wydatki na paliwo i spokojniejsza, bezpieczniejsza jazda.
Szerokości

Tomasz Czarnecki Tomasz Czarnecki redaktor naczelny FlotyAutoBiznes autor ma 6 podziękowań
 
#4
Coraz więcej handlowców kierowanych jest na zajęcia z doskonalenia jazdy, choć wciąż to za mało. Firmy bardzo powoli zaczynają rozumieć, że wypadki po prostu są dla nich nieopłacalne (pomijam inne, oczywiste aspekty). Sam widziałem, jak takie "cwaniaczki" na szkoleniu zaczynają pokornieć po wyniku testu lub wylądowaniu poza torem.
A co do szalejących kierowców - handlowców jest faktycznie jakby mniej. Za to rodzi się nowa mocna grupa - młodzież w 10-20-letnich wehikułach wchodząca w zakręty na trzeciego i szalejąca po mieście z prędkością 100 km/h.
Jednak ostatnio najbardziej mnie denerwuje blokowanie skrzyżowań i brak wyobraźni podczas wykonywania manewrów (np. blokowanie ruchu skręcając na zakazie). Poziom kierowców pod tym względem jest katastrofalny.
Ja osobiście coraz częściej stosuje ekojazdę. Polecam - mniejsze wydatki na paliwo i spokojniejsza, bezpieczniejsza jazda.
Szerokości

Jerzy Różyk -  CDS Kancelaria Brokerska Jerzy Różyk - CDS Kancelaria Brokerska autor ma 10 podziękowań
 
#5
Trudno się dziwić, że te auta jeżdżą szybciej niż inne, albowiem są najczęściej kradzione. Czy widział kto, żeby w czasie jazdy z prędkością 140 km/h komuś ukradli samochód? Ja w każdym razie nie widziałem. Za to znajoma z Białorusi opowiadała mi historię, jak to w Rosji złodzieje skradli mięso z samochodu kierowanego przez jej brata - kradzieży dokonano w czasie jazdy. Ponoć, zdaniem miejscowej policji, w Rosji to proceder dość częsty.
Mamy więc szanowni użytkownicy wolno jeżdżacych aut dwa wyjścia - gdy będziemy jechali 100 km/h mogą nam skraść np. laptopa z bagażnika lub antenę CB, gdy zaś będziemy jechali wolniej - ryzykujemy kradzież całego samochodu.
Owi kierowcy przywołanych furek boją się widać o swoje samochody. I trudno się im chyba dziwić, wszak to zapewne dorobek ... jednego miesiąca :)

Krzysztof Krauze Krzysztof Krauze
 
#6
Potoczna opinia na temat handlowców szybko się nie zmieni. Sam sporo jeżdżę i widzę, kto jeździ niebezpiecznie. Z moich obserwacji wynika, że sporą grupę „zaganianych” stanowią jednak przedstawiciele firm dostarczających towar do klienta. Gabaryty nie maja tu znaczenia, bo dotyczy to zarówno samochodów tzw. dostawczych (np. IVECO Daily) jak i mniejszych (np. Reanult Kangoo).
Niestety to właśnie brawura powoduje, że są wypadki. Jeżeli dodamy do tego prędkość i brak przewidywania sytuacji na drodze to konsekwencje są nam znane. Zajeżdżanie drogi lub jazda „na zderzaku” poprzedzającego samochodu nawet w sytuacji, gdy nie ma możliwości zjechania na skraj jezdni i ustąpienia miejsca stanowią również istotne zagrożenie. Spanikowany kierowca, który ma na „ogonie” taki samochód może popełnić błąd i spowodować wypadek.

Jerzy Różyk -  CDS Kancelaria Brokerska Jerzy Różyk - CDS Kancelaria Brokerska autor ma 10 podziękowań
 
#7
Rozwiązaniem, jedynym jak mniemam, jest jeżdżenie szybciej niż ci, którzy jeżdżą szybko. Nie będzie nas wtedy interesowało, czy to jest akwizytor z tej, czy innej firmy - poprostu zostaną za nami, bo ich samochodziki (jakie by one nie były) poprostu nie wydolą. Rzecz dotyczyła aut, którym ciężko jest dorównać, jeśli się nie ma czym, lub ikry, żeby dorównać. Moim zdaniem problem polega na tym, że nie wszystkie auta jeżdżą równie szybko. Gdyby tak było, mało kto by wyprzedzał. Ale drogi są jakie są, maruderów na drogach jest większość i dzieje się tak, jak się dzieje. To, że zagrożenie, że ryzyko, że to i owo, to takie oczywiste i jasne jak słońce i komentować tego, ani potwierdzać nie trzeba.

Aby dyskutować na forum, należy się zalogować.

Zgłoś naruszenie wpisu w dyskusji Czy handlowcy to najwięksi "piraci" na drodze ?

Możesz teraz zgłosić wybrany wpis do moderacji, jeśli uważasz, że narusza regulamin lub zasady dobrego wychowania.
Nasi moderatorzy sprawdzą Twoje zgłoszenie.

Zgłaszany wpis

Powód zgłoszenia