Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Szukamy dobrych pomysłów

12 września 2011   Autor jest pracownikiem jednej z firm CFM
Szukamy dobrych pomysłów W poprzednim numerze FlotyAutoBiznes postanowiłem odpowiedzieć na częste zarzuty płynące ze strony fleet managerów w kierunku podmiotów CFM. Tym razem chciałbym poruszyć nieco lżejszy, choć medialnie wcale nie mniej interesujący temat. Ekologia w motoryzacji. Chyba każdy w branży słyszał już wiele na temat niesamowitych zalet zielonych rozwiązań. Ponoć mają one odmienić firmowe floty…
 

Hybrydy, napędy elektryczne czy wodorowe, ekojazda, proekologiczna polityka flotowa, ekologiczne opony czy płyny eksploatacyjne. Wszystkie te pomysły mają status proekologicznych, jednak wywołują szum wątpliwości. Auta hybrydowe są droższe od tych z napędem tradycyjnym i to zarówno przy zakupie, jak i w eksploatacji. Samochody z napędem elektrycznym mają krótki zasięg, zaś sieć punktów, w których można pojazd doładować jest ciągle niewystarczająca.

Elektryczna niewiadoma

Technologie, które zaczynają proponować poszczególne koncerny motoryzacyjne nie wystarczą, albo będą miały bardzo trudny start, jeśli nie zaczniemy od uregulowań prawnych. W krajach zachodnioeuropejskich takich jak Niemcy, Francja czy Hiszpania, korzystanie z samochodów przyjaznych środowisku stanowi powszechność. Tam jednak prowadzona jest proekologiczna polityka - posiadacze ekoaut mogą liczyć na specjalne bonusy od rządu - ulgi podatkowe, dopłaty do zakupu, bezpłatne poruszanie się po tak zwanych zielonych strefach (w tym zwolnienie z opłat za parkowanie).

To właśnie rząd bowiem powinien przygotować dla użytkowników aut i samej branży, szereg regulacji, stwarzających preferencje dla aut o niskiej emisji spalin, wspierających alternatywne rozwiązania (silniki elektryczne, inne). Wtedy okazałyby się one realnym i faktycznym wsparciem proekologicznej polityki flotowej zarówno dla klientów, jak i dostawców usług CFM.

Coraz bardziej popularne auta o napędzie elektrycznym mogą wspomóc ten kierunek, ale dziś jeszcze niewiele wiemy o tych samochodach. To są nowe technologie, które dopiero pojawiły się na rynku. Nie wiemy, jaka będzie wartość rezydualna takiego auta po trzyletnim kontrakcie. Pomocne przy propagowaniu tych technologii byłyby rozwiązania prawne na rzecz wynajmu krótkoterminowego. Wówczas wynajem taki pozwalałby klientom w okresie do kilku miesięcy korzystać z aut, sprawdzać je i dawałby szansę na podjęcie decyzji o dalszym ich finansowaniu.

Prawo dyskryminuje

Tymczasem zgodnie z art. 16 Ustawy CIT, samochód osobowy, używany w ramach wynajmu krótkoterminowego (nie spełniającej definicji leasingu), może stanowić koszty uzyskania przychodu dla przedsiębiorcy tylko w zakresie wyznaczonym przez zestawienie przebiegów danego pojazdu (ilość przejechanych w miesiącu kilometrów, pomnożona przez urzędową stawkę w groszach dla danej pojemności silnika) - tzw. "kilometrówkę”. Jednak Ministerstwo Finansów w ogóle nie podało stawek dla pojazdów elektrycznych czy hybrydowych.

A więc limit kosztów dla pojazdu hybrydowego trzeba liczyć wg stawki dla silnika spalinowego (często o niskiej pojemności, więc opłaty są niskie, a cena auta z takim napędem wysoka), a dla samochodu elektrycznego nie ma stawki i nie wiadomo, czym należy się kierować. Obecnie nasze regulacje podatkowe faktycznie… dyskryminują pojazdy z napędem alternatywnym w stosunku do tradycyjnych silników.

EREV to dobry krok

Wydaje się też, że nikt jeszcze chyba nie ma jasnej koncepcji utylizacji zużytych baterii z samochodów. Równie niejasna jest sytuacja w razie potrzeby ich wymiany (koszt baterii jest bardzo wysoki). Takie ograniczenia mnożą się na każdym kroku.

Moim zdaniem obecnie najlepszych kierunkiem na rzecz rozwoju flot ekologicznych jest stosowanie na szerszą skalę systemu EREV (Extended Range Electric Vehicle). To rozwiązanie idzie o krok dalej niż zwykła hybryda - bowiem w samochodzie montowane są 2 silniki - elektryczny i klasyczny. Jeśli kończy się bateria elektryczna, auto przełącza się na zasilenia z drugiego silnika, który pełni tu wyłącznie funkcję generatora prądu. Dzięki temu mamy pełną mobilności samochodu - nie powstaje bariera w postaci niskiego zasięgu auta na baterie oraz długiego okresu ładowania. W codziennym ruchu miejskim wystarczają baterie elektryczne, a gdy właściciel chce wyjechać w dłuższą trasę - w razie potrzeby włącza się generator prądu. Ponieważ tradycyjny silnik nie napędza układu jezdnego - konstrukcja pojazdu może być prostsza, niż w przypadku aut hybrydowych.

Ekologia to nośny temat. I warto robić wokół niej dużo hałasu, nie zapominając jednak przy tym, że nie chodzi tutaj tylko o „grę w zielone”, ale o realne zmiany, na które potrzeba trochę czasu i jeszcze więcej dobrych pomysłów.

----------

Jeśli Czytelnicy mają odmienne zdanie od Pana CFM-ika lub go popierają - prosimy o kontakt pod na logu, komentarz pod artykułem lub wypowiedź na forum Loga. Nasz serwis jest otwarty na każdą merytoryczną wypowiedź.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu.

Komentarze

14 września 2011
Wizja poruszania się w warunkach miejskich samochodem elektrycznym jest kusząca. Wprawdzie nie wiemy jak zachowają się rządy z polityką podatkową, jeśli tylko ten rodzaj napędu zostanie upowszechniony. Dziś same pojazdy są drogie ale już widać, że firmy produkujące baterie szukają tańszych metod produkcji. Ciekawe czy kryzys finansowy nie zahamuje trendu inwestowania w nowości?

Aby komentować, musisz się zalogować.