Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Paniki nie ma, ale…

13 czerwca 2011   Jacek Dobkowski
Paniki nie ma, ale… Trzęsienie ziemi i tsunami nawiedziły północną Japonię w marcu, ale skutki tych dramatycznych wydarzeń branża motoryzacyjna będzie odczuwała jeszcze przez najbliższe miesiące. Kłopoty dotykają nie tylko japońskie marki, bo powiązania kooperacyjne są globalne.
 

Samochody w niektórych wersjach i kompletacjach zjawiają się w salonach z opóźnieniem, więc klientom są proponowane inne egzemplarze, w podobnych specyfikacjach, ze stoków. Części zamienne do przeglądów i bieżących napraw są dostępne, ale przedstawiciele koncernów przyznają, że na razie korzystają w dużym stopniu z zapasów. Jak będzie wyglądało zaopatrzenie za kilka tygodni i później? Paniki nie ma, lecz drobną niepewność co do przyszłości daje się wyczuć.

Mogą być problemy

Fabryki samochodów Toyoty, największego japońskiego producenta i jednego z liderów na świecie, nie zostały bezpośrednio uszkodzone, ale straty ponieśli poddostawcy, choćby z powodu przerw w odbiorze prądu elektrycznego. Dlatego zakłady japońskiego giganta w wielu krajach, również w Polsce (Wałbrzych, Jelcz-Laskowice) miały przerwy w pracy. Braki elementów wytwarzanych w Japonii powodują zubożenie realnej oferty w salonach.

- Mogą występować kłopoty z dostępnością niektórych wersji wyposażenia Yarisów, Aurisów, Avensisów, czyli modeli produkowanych w Europie i w Turcji - przyznaje Robert Mularczyk, rzecznik Toyoty w Polsce. - Klienci na odbiór tych samochodów mogą czekać nieco dłużej, chyba że zdecydują się na zbliżone wersje. Auta z Japonii: Prius, Land Cruiser, RAV generalnie sprzedają się w znacznie mniejszych ilościach niż te europejskie. W ich przypadku termin oczekiwania wydłuża się o mniej więcej dwa-trzy tygodnie. A z częściami zamiennymi do różnych modeli Toyoty nie ma obecnie problemu.

Z kolei importer Hondy dopiero spodziewa się kłopotów, to znaczy zmniejszonej dostępności niektórych modeli. Plany importowe trzeba będzie zweryfikować. Jak wyjaśniła Iwona Legęć z Hondy Poland, wszystkie fabryki koncernu na świecie korzystają z części z Japonii, więc wszystkie - w różnym stopniu - odczuwają skutki kataklizmu.

Importer Suzuki na razie chwali się wzrostem sprzedaży. - Nie ma żadnych doniesień na temat braku dostępności części - odpisała na nasze zapytanie rzecznik Marta Sawoniewicz.

Bluetooth montowany w porcie

- Polski oddział Mitsubishi Motors dysponuje odpowiednim zapasem pojazdów i części, zatem obecnie w polskich salonach Mitsubishi jest dostępna pełna gama aut, części, akcesoriów - uspokaja Kinga Lisowska, manager ds. public relations w MMC Car Poland.

- Część produkcji mamy ulokowaną poza Japonią, w Holandii i Tajlandii, więc skutki klęski żywiołowej są przez te zakłady mniej odczuwane.

Renault, podobnie jak Mitsubishi, korzysta z samochodów i części ze stoku. Na razie w zupełności to wystarcza, a pojazdy sprzedają sie lepiej niż rok temu. Sprzedawcy w salonach proponują w pierwszym rzędzie istniejące już pojazdy, wtedy bezpieczeństwo transakcji jest pełne, dla obu stron. Powstał u importera specjalny zespół trzymający rękę na pulsie, monitorujący sytuację na bieżąco. Dwa modele, Koleos i Latitude, Renault produkuje w Korei, w fabryce Samsunga. Oczekiwanie na nie wydłużyło się o dwa tygodnie i sięga maksymalnie trzech miesięcy, dowiadujemy się od Grzegorza Paszty z biura prasowego Renault Polska.

Z zapasów samochodów korzysta także polski oddział Mazdy. Wszystkie auta w polskich salonach pochodzą z Japonii. Dyrektor PR Magdalena Węglewska nie ukrywa, że w najbliższych kilku miesiącach przewiduje się ograniczoną dostępność niektórych modeli. Jakich? Nie wiadomo jeszcze na 100 procent, wszystko wyjaśni się niebawem. Kłopoty z japońskimi kooperantami dostarczającymi drobne, elektroniczne elementy skutkują między innymi tym, że bluetooth w Mazdach montuje się… w porcie w niemieckim Bremenhaven.

Wyświetlacze jednokolorowe

Problemy z brakiem japońskiej elektroniki stały się też udziałem Volkswagena. Chodzi głównie o kolorowe wyświetlacze na tablicy wskaźników, między obrotomierzem a prędkościomierzem, stosowane w wielu modelach VW oraz kamery cofania.

- Przez pewien czas będą montowane wyłącznie wyświetlacze monochromatyczne - informuje Tomasz Tonder, kierownik ds. PR w dziale samochodów osobowych VW firmy Kulczyk Tradex (importer). - Klienci, którzy złożyli wcześniej zamówienia są oczywiście o takich zmianach od razu informowani. Wydłuży się czas oczekiwania na auta z nawigacją z kamerami cofania. Takich kompletacji jest stosunkowo niewiele, kilka procent. Dłuższe oczekiwanie na egzemplarze ze skrzyniami biegów DSG jest związane z czymś innym, mianowicie z bardzo dużą ilością zamówień.

Taka sama jest przyczyna (popyt przerastający podaż) długiego, nawet półrocznego czekania na model Kia Sportage z Żyliny na Słowacji, tłumaczy Monika Krzesak, public relations Kia Motors Polska. Japońskie tsunami nie ma z tym nic wspólnego.

Klienci są informowani

- Oczywiście, w dobie globalizacji, kataklizm w Japonii musiał dotknąć wielu producentów na całym świecie, w tym grupę PSA Peugeot Citroën – mówi Magdalena Klatka z Peugeot Polska. - Japonia dostarcza nam głównie mikroprocesory i pewne części elektroniczne, co powoduje, że produkcja niektórych wersji będzie opóźniona, o czym staramy się informować klientów proponując im różne rozwiązania zastępcze, między innymi auta w specyfikacjach zbliżonych do zamówień.

Fot. Toyota

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu.

Komentarze

Aby komentować, musisz się zalogować.