Internetowe delikatesy
Biznes internetowy w Polsce jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin gospodarki. Szacuje się, że generuje on obecnie ponad 2, 7 procenta PKB – więcej niż całe górnictwo, a w 2015 roku wyniesie około 4, 1 procenta PKB, czyli blisko 77 mld złotych i będzie rósł prawie dwukrotnie szybciej niż PKB.
Internetową gospodarkę pchają do przodu głównie konsumenci. Ani przedsiębiorcy, ani administracja nie wykorzystują możliwości sieci. BCG wyliczyło, że konsumenci wygenerowali aż 62 procent całej "internetowej" części PKB. Z tego zdecydowana większość (70 proc.) przypada na handel elektroniczny, mniej na dostęp do sieci (19 procent) i wydatki na sprzęt (11 procent).Handel w sieci jest powszechnie kojarzony przede wszystkim z dobrami trwałego użytku – takimi jak np. sprzęt RTV, AGD, sprzęt komputerowy, media, kultura, rozrywka (filmy, książki, gry), etc. Powodem takiej sytuacji są głównie łatwość w identyfikacji tych produktów, szybkość w porównaniu ich cen, długi termin przechowywania oraz sposób dystrybucji towarów za pośrednictwem poczty lub firm kurierskich. Jednak coraz bardziej łakomym kąskiem dla detalistów jest sprzedaż artykułów codziennego użytku oraz żywności – czyli FMCG przez Internet. I właśnie logistyka tej kategorii, a w szczególności produktów świeżych jest największym wyzwaniem dla sieci handlowych, e-sklepów, operatorów transportowych i dostawców.
Tradycja zobowiązuje
Obecnie w Polsce funkcjonuje relatywnie niewiele (w porównaniu z krajami Europy Zachodniej) sklepów internetowych oferujących dostawy art. spożywczych do klientów, a ich asortyment jest dość ubogi i rzadko uwzględnia tzw. produkty świeże. Dotychczas, najczęściej sklepy internetowe są tworzone przez już istniejące placówki, czy sieci handlowe i mają charakter oraz asortyment delikatesów. Potrzebę adresowania e-commerce artykułów spożywczych dla zamożniejszych klientów najwcześniej dostrzegły głównie sieci handlowe z polskim kapitałem – takie jak: Piotr i Paweł, Alma, czy A.pl. (teraz połączony z Bomi). Od dłuższego czasu również E.Leclerc oferuje możliwość zakupów przez Internet. Istnieje też wiele sklepów działajacych lokalnie, jak np. K&M Delikatesy w Warszawie, Ziko.pl – Kraków i okolice; czy Dodomku.pl – Trójmiasto. Swoje plany stworzenia e-sklepów zapowiedziały także duże sieci międzynarodowe – Auchan (pod marką auchandirect.pl) czy Tesco, które planuje zainwestować w tym obszarze ok. 15-20 mln złotych. Docelowo Tesco chce w ciągu trzech lat realizować usługą e-sklepu na ponad 60 procent powierzchni Polski. E-sklepy uruchamiają nawet Spółdzielnie Społem (np. Społem Bielsko-Biała od lutego br. prowadzi taki sklep). Szczególnym przypadkiem dynamicznie rozwijających się e-sklepów z żywnością są sklepy z produktami specjalistycznymi takimi jak np.: wina, wysokogatunkowe alkohole, produkty BIO i EKO, produkty regionalne czy produkty jednego wytwórcy lub jednej marki. W wyszukiwarce sklepy24.pl w kategorii „delikatesy” znajduje się kilkaset adresów e-sklepów w całej Polsce – większość powstała na przestrzeni ostatnich 3 lat. Symptomatyczne jest również, że sieci dyskontowe (Biedronka, Lidl) oraz typu Cash and Carry (Makro, Eurocash) nie zapowiadają na razie uruchomienia e-sklepów. Nie rozwijają też tego kanału sprzedaży sieci, które wiąkszość swoich placówek mają w miejscowościach o średniej lub małej populacji mieszkańców, jak np. Kaufland czy Polo Market.Praktycznie większość istniejących e-biznesów w kategorii FMCG pracuje w oparciu o dotychczas posiadany asortyment i dostawców sprzedając to, co mają w ofercie sklepów tradycyjnych i prowadzą swoją działalność w większych miastach. W efekcie ich usługa dostawy jest niczym innym, jak propozycją dotarcia do obecnych klientów i ułatwienia im zakupów - które i tak zazwyczaj robią w tych placówkach - za pośrednictwem Internetu.Sklepy te nie mają z reguły wyspecjalizowanych jednostek transportowych (np. samochody-chłodnie) a towary biorą „z półki” i komisjonowanie zamówień internetowych odbywa się w trakcie pracy placówki handlowej. Wiele z nich nie prowadzi też odrębnych magazynów dla e-sklepu i sklepu tradycyjnego, co powoduje ryzyko niskiego wskaźnika kompletności dostaw. Problemem też jest forma i koszty samej dostawy. Zamówienia są dowożone albo w „reklamówkach”, często w kartonach po różnych produktach, „zmiksowane” wędliny z detergentami, a warzywa z art. suchymi. Z terminem realizacji oraz czasem dostawy (widełki godzinowe) także bywa bardzo różnie. Podobnie rzecz się ma z zamówieniami produktów wagowych i krojonych nie mówiąc już o cenach, które bardzo często okazują się być różne (wyższe !) w e-sklepie niż w placówce handlowej tej samej sieci. Jednym słowem serwis i obsługa zamówień e-sklepów pozostawia jeszcze wiele do życzenia.Nie ulega wątpliwości, że e-biznesy, które będą dalej prowadzone w ten sposób nie zjednają sobie wielu stałych klientów i nie osiągną oczekiwanych wyników. Problemem i zarazem największym wyzwaniem, z którego często nie zdają sobie sprawy operatorzy tradycyjnych sklepów – jest serwis i logistyka.
Dostawy na kliknięcie
E-biznes najdynamiczniej rozwija się w dużych miastach i aglomeracjach. Dla przykładu, szacuje się, iż w największym pod względem udziału regionie warszawskim, obroty sklepu internetowego Piotr i Paweł wyniosą ponad 25 mln zł rocznie. W pierwszych czterech miesiącach 2011 roku obrót i ilość zamówień w tym regionie wzrosła o 50 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Oznacza to, że ta sieć utrzyma pozycję lidera, jeśli chodzi o sprzedaż on-line w Warszawie. Podobną dynamikę odnotowuje się w pozostałych lokalizacjach, gdzie realizowana jest usługa e-zakupów. Piotr i Paweł od blisko 8 lat rozwija tę część swojej działalności, obecnie usługa dostępna jest dla klientów w siedmiu dużych ośrodkach (Warszawa, Poznań, Wrocław, Łódź, Gdańsk, Bydgoszcz i Płock) i ponad 200 okolicznych miejscowościach. Na początku maja br. firma wprowadziła zmiany wizerunkowe i funkcjonalne na stronie www.e-piotripawel.pl. Jest to jednak nadal e-biznes oparty na sieci placówek detalicznych, ze wszystkimi tego mocnymi i słabymi stronami.Na przestrzeni ostatnich dwóch lat na terenie Warszawy powstały dwa sklepy internetowe, które „postawiły” na serwis i logistykę. Nie posiadają one – i co ważne - nie planują posiadania żadnej placówki detalicznej (przynajmniej na razie). Są to supermarkety-delikatesy internetowe Frisco.pl oraz Fresh24.pl. Ich profil asortymentowy jest dość imponujący – w stałej ofercie mają ponad 12 tysięcy SKU i liczba ta stale rośnie. Kluczową część asortymentu podkreślającą wyjątkowość ich oferty stanowią produkty świeże, takie jak ryby, warzywa i owoce, nabiał, wędliny i świeże mięso, które są przygotowywane na zamówienia klientów przez wyspecjalizowanych dostawców. Poza popularnymi produktami spożywczymi, wiele miejsca zajmują artykuły z segmentu BIO, EKO, produkty organiczne, rzadko dostępne w sklepach tradycyjnych, jak również dania kuchni świata i alkohole oraz bogaty wybór produktów z segmentu premium i super-premium. Podczas tworzenia funkcjonalności i zasad działania obu tych e-sklepów, czerpały one najlepsze wzorce od liderów specjalizujących się w tej działalności w Wielkej Brytanii (ocado.com) lub w USA (peapod.com), przy zachowywaniu jednak odrębność i dostosowaniu sposób funkcjonowania do warunków prowadzenia działalności w Polsce.Jednym z najważniejszych kryteriów jakości obsługi klienta jest kompletność dostaw. Widać to wyraźnie w akcjach promocyjnych np. Frisco.pl, które gwarantuje 100% kompletności dostaw lub - w przypadku niespełnienia tego warunku – 15 zł rabatu przy kolejnych zakupach. Obie firmy posiadają specjalistyczne magazyny i samochody transportowe, wyposażone w strefę chłodzoną i mrożoną zachowując ciągłość łańcucha chłodniczego.Każda dostawa jest realizowana do klientów na terenie Warszawy i okolic następnego dnia z dokładnością do 1 godziny, dlatego odbiorcy mogą dość precyzyjnie określić czas odbioru zamówienia. Tak skonstruowany system wymaga niezwykłej dyscypliny od dostawców, szczególnie produktów świeżych, którzy otrzymują zbiorcze zamówienia zaledwie z kilkugodzinnym wyprzedzeniem, ponieważ nie są tworzone zapasy magazynowe, a towar nie jest brany „z półki” sklepowej. Dzięki temu klienci mają zawsze gwarancję otrzymania produktów najwyższej jakości i świeżości. Kompletacja zamówień odbywa się przeważnie w godzinach nocnych i nad ranem, a pierwsze samochody wyjeżdżają w trasę już przed godziną 7 – ostatnie zaś dostarczają zamówienia do godziny 23.Dostawy do klientów są bezpłatne – przy spełnieniu minimum wartości zamówienia (150 - 250 zł w zależności od sklepu i lokalizacji klienta). Każde zamówienie jest przygotowane i zapakowane w specjalne torby, za zachowaniem staranności rozdzielenia produtków świeżych i mrożonych od pozostałych, a następnie włożone do specjalistycznych skrzynek zwrotnych o zwiększonej wytrzymałości, aby mogły bezpiecznie, bez uszkodzeń i wygodnie dotrzeć do klienta. Dzięki temu minimalizuje się odsetek reklamacji. Dziennie realizowanych jest od kilkudziesięcu nawet do kilkuset dostaw, a klientami są nie tylko gospodarstwa domowe, lecz również firmy.Niewielu klientów zdaje sobie sprawę z faktu, iż zakupy w wyspecjalizowanych e-sklepach, nie posiadających własnych placówek, są bardziej ekologiczne, ponieważ nie utrzymuje się kosztów ogrzewania i chłodzenia sklepów tradycyjnych, jeden samochód rozwozi zamówienia dla wielu rodzin i występują o wiele niższe straty towarowe.W procesie selekcji dostawców obie firmy bazują na multi-dystrybutorach, hurtowniach i producentach zlokalizowanych w rejonie Warszawy i okolic, chociaż - w zależności od kategorii - są dostawcy z całej Polski. Dla producentów chcących wykorzystać ten kanał sprzedaży i promocji swoich marek, sklepy oferują możliwość stworzenia „odrębnego” e-sklepu, w którym ich produkty mogą być umieszczone, a dzięki temu zbudować większe przywiązanie do danej marki. Ogromną przewagą e-sklepów nad tradycyjnymi jest posiadanie bardzo dokładnej wiedzy o preferencjach zakupowych swoich klientów z dokładnością do każdego SKU.Potencjał rozwoju e-sklepów z art. spożywczymi jest ogromny. Słabym ogniwem są nadal dostawcy, od których wyspecjalizowane e-sklepy wymagają wysoce spersonalizowanej obsługi (np. pakowanie, znakowanie), szybkości działania (kilka godzin od zamówienia do dostawy), gwarancji ciągłości asortymentu i jakości, sprawnego przepływu informacji, a także – bardzo dobrych cen. Konkurowanie z dużymi sieciami pod względem siły nabywczej jest jeszcze mżonką, ale należy pamiętać, że mówimy o rynku, który rośnie niezwykle dynamicznie, o grupie klientów z nieco zasobniejszym portfelem, którzy oczekują najwyżej jakości serwisu.E-commerce artykułów spożywczy wchodzi w nowy etap rozwoju. Już niebawem, nie będzie potrzebny laptop do złożenia zamówienia. Jak zapowiada Tomasz Trojanowski, prezes zarządu Fresh24.pl S.A. - od lipca br. firma uruchamia pierwszą w Polsce platformę sklepu M-commerce na I’Phona, a od sierpnia ma być ona również dostępna dla urządzeń z systemem Android (większość smartphon’ów). To świadczy o bardzo ambitnych planach rozwoju wyspecjalizowanych e-sklepów i o możliwościach, które tkwią w tej formie sprzedaży. Parafrazując słowa Marka Zuckerbegra, założyciela Facebook’a, za kilka lat będzie można powiedzieć, że „Jeśli nie handlujesz w internecie – nie handlujesz wcale”.
Komentarze
Jeśli uważasz, że komentarz jest obraźliwy lub w jakiś sposób łamie prawo lub zasady dobrego wychowania, to poinformuj nas o tym, wypełniając poniższy formularz
